poniedziałek, 20 lutego 2017

Stajnia Rajskiego vs Tuzy Alcidis

Udało mi się wreszcie ustawić jakiś mecz. Przeciwko Stajni Rajskiego w składzie: Piotr-Maciek, Kasia-Jano (piotrrr-mathieu, wdrodze-mdhono), wystąpiły Tuzy Alcidis w składzie: Ela-Andrzej, Jola-Marek (alcidis-01CAT, jolziet,-Marcus_202), naszpikowane zawodniczkami z poznańskiej trzeciej ligi! Nie dziwne więc, że walka była zażarta.

Już w drugim rozdaniu meczu, "przystawiliśmy się" z Maćkiem (no, umówmy się, Maciek się przystawił) za 10 impów.


Po już nie bardzo szczęśliwym wiście 10 pik, Jola wzięła waletem i zagrała małe kier ... do asa (?), (ostrzeżona przez kontrę Maćka powinna chyba wstawić 9-tkę), a następnie małe kier do Maćkowego waleta. Maciek ma w tym momencie prostą obronę - ściągnąć króla kier, żeby wyeliminować możliwość przebitek w stole, a następnie, w zależności od mojej zrzutki do króla kier, wyjść w trefle albo pika.

Maciek porwał się jednak na nieortodoksyjny wist - zagrał damą karo (???). Podłożonego króla zabiłem asem, i odszedłem w karo. Jola wzięła waletem, przebiła ostatnie karo ostatnim kierem w stole i oddała już potem tylko 2 lewy. Swojaczek!

Przyszło nam odrabiać, co udało się już w następnym rozdaniu, tym razem dzięki perfekcyjnej rozgrywce Maćka.


Na obu stołach grany był kontrakt 4 pik. Po tym samym wiście król trefl, akcja na obu stołach była podobna. Rozgrywający przebijał w ręku i "spędzał" asa pik. Następnie Maciek zagrał małe kier do 10-tki, ewentualnie wyrabiając damę kier, na którą później wyrzucił ze stołu małe karo. Przy chodzącym impasie karo, wysypywało się więc 10 lew. Na drugim stole rozgrywający 01CAT, z bliżej niezrozumiałych powodów, na asa trefl wyrzucił damę kier (???). W rezultacie pomimo chodzącego impasu karo, wziął tylko 9 lew, bo zacięła się 9 karo.

Potem walka była bardzo wyrównana. Na przykład na obu stołach zalicytowano szlemika w poniższym rozdaniu:


Jano nawet naćwiczył nadróbkę, podczas gdy nam się udało ograniczyć Jolę do tylko 12 lew. Po paru zapisach 1-2 impy w jedną lub drugą stronę, pierwsza połówka meczu zakończyła się wynikiem 12:12 imp.

Wygląda na to, że dla Stajni pierwsza połówka była dopiero rozgrzewką, i w drugiej Tuzy odebrały solidne lanie. Graliśmy zarówno lepiej ... na przykład, w rozdaniu:


... po wiście spod asa karo (?), Kasia naćwiczyła 10 lew na 4 kier (po wzięciu na króla karo, wykonała udany impas trefl, na asa trefl pozbyła się ostatniego kara, a następnie grając piki i trefle na obustronne przebitki dopłynęła do 10 lew - Brawo Kasia!). Na naszym stole przeciwnicy zatrzymali się w 2 kier, i po wiście małe kier spod króla (!)(przy dwukolorze u otwierającego, wist w atu jest "klasyczny" i ma na celu zapobieżenie przebitkom), wzięli tylko 8 lew.

... jak i graliśmy szczęśliwie. Na przykład w rozdaniu:


... po wiście małe pik, "trafiłem" że należało przepuścić do waleta, nie mając już potem problemu z realizacją kontraktu. Na drugim stole przeciwnicy stanęli w 3 karo. Podobnie w następnym rozdaniu:


... ostro grające "Hawaje" wygrały 4 pik podczas gdy na naszym stole przeciwnicy zagrali 2 pik.

Techniczna wyższość Stajni zamanifestowała się i w następującym rozdaniu:


Na drugim stole nasi zatrzymali się i wygrali 2 pik (8 lew). Na naszym stole przeciwnicy przegrali 3 pik bez trzech po partii (wzięli tylko 6 lew). Po ataku waletem trefl, Andrzej wziął asem trefl, po czym zagrał małe pik do 9-tki i mojej damy. Połączyłem atu, a gdy Maciek utrzymał się treflem, połączył atu jeszcze raz. W rezultacie rozgrywający nie miał okazji wykorzystać trefli i oddał aż cztery lewy w czerwonych kolorach.

Goryczy dodało też Tuzom ostatnie rozdanie:


Z Maćkiem stanęliśmy w 3BA, które nie da się przegrać, podczas gdy przeciwnicy zatrzymali się w 2 trefl.

W sumie Stajnia wygrała drugą połówkę 44:1, i cały mecz 56:13.

Po meczu Mistrz Mathieu kazał mi przekazać gratulacje dla Hawajów, szczególnie zaś dla Kasi, która obchodziła urodziny, za "bezbłędną grę!" Wszyscy, którzy znają Mistrza Mathieu, wiedzę, że bardziej jest on skory do przygany. Komplement z jego ust - to jest dopiero prezent urodzinowy!

Do następnego. (PR)

czwartek, 2 lutego 2017

Atutowe rozterki przy pełnym bocznym ciągniczku.


Znowu parę ciekawych i pouczających rozdań się odbyło podczas ostatniego kotła (29.1,), z których kilka miało podobny temat - niemożność zejścia ze stołu, aby odebrać ostatnie atu, przy wyrobionym "ciągniczku" w stole. W pojedynku par mikstowych Piotr-Jola, Kasia-Maciek, temu ostatniemu przyszło rozgrywać dosyć ostre 4 kier (lepsze byłoby 3ba z ręki S - po najprawdopodobniejszym wiście małe pik, 9 lew się wysypuje):



Przeciwko 4 kier napadłem piątką pik. Jola wzięła królem, po czym zdarła asa pik. Ten niestety został przebity przez Maćka. Maciek zagrał teraz do asa kier, po czym wykonał nieudany impas damy kier. Sciągnąłem asa karo, ale dziewiątka Joli (umówiliśmy się na wist odmienny) zniechęciła mnie do kontynuowania tego koloru. W tym momencie, wydawałoby się, nie ma sposobu, żeby położyć ten kontrakt. Maciek ma wyraźnie w ręku oba czerwone króle, a w stole dobrych osiem lew w czarnych kolorach. Pytanie jest, jak ma ściągnąć ostatnie atu? wyszedłem więc w ... waleta trefl (!), żeby zmusić Maćka do wzięcia lewy w stole. Jeśli zagra w pika, to weźmie moja 10 kier. Jeśli pociągnie trefle, straci komunikację w tym kolorze. Maciek zdecydował się na pika, wyrzucając karo z ręki. Przebiłem 10 kier, i jeszcze raz odszedłem w trefla. Maciek pozbył się jeszcze jednego kara na pika, ale trzecie trefl Jola przebiła, więc musiał w końcówce oddać jeszcze karo. Smakowite 9 impów.

Z podobnym dylematem co Maciek, ja spotkałem się parę rozdań później:


Rozgrywałem 4 pik. Ela wykonała fatalny dla mnie wist treflem (a mówi się, że powinno się grać w kolor partnera!). Wziąłem asem, i niepotrzebnie zagrałem w kiera (gdyby as był u N, miałem teoretyczną możliwość pozbycia się jedno kara w stole na króla). Niestety asa miała Ela, która powtórzyła trefle (!)(z siedmiu lew treflowych zrobiło się w tym momencie dwie). Teraz zupełnie już bez-koncepcyjnie zagrałem w karo (?) Utrzymał się Maciek, który zagrał naturalnie w pika. Po nieudanym impasie króla pik, ewentualnie wyłożyłem się bez dwóch.

Po rozdaniu Jola zwróciła moją uwagę, że moja jedyna szansa była w zagraniu pod potrójny renons trefl! Przegrałbym wtedy bez jednej. 

Naukową licytacją popisali się Maciek i Ela w następującym rozdaniu:


3BA Eli po transferze 2 karo obiecywało górę otwarcia i jakąś "młodzież" (młodsze kolory). Maciek zwęszył więc możliwość szlemika. Bardzo szybko znaleźli fit treflowy. Po dwukrotnym zagraniu do KD trefl Maciek wygrał szlemika "w cuglach."

Nieco mniej mu się poszczęściło w zdawałoby się podobnej sekwencji z Jolą.


Tym razem atu podzieliło się 5-0, i musiał polec.

Bardzo ostro poczynały sobie Panie z Maćkiem w poniższym rozdaniu, doprowadzając go do lekkiego "pomieszania zmysłów":


Negatywna kontra Joli obiecywała możliwość grania w obu starszych kolorach. Wydaje się, że w tej sytuacji Maciek powinien powiedzieć 4 kier po 4 karo Kasi. Ela bardzo umiejętnie "przedłużyła blok," wywołując u Maćka złudzenie, że to on jest w obronie a nie w ataku. Nawet po kontrze na 5 karo, ze swoim renonsem karo Maciek chyba powinien się zdecydować na 5 kier, które nie sposób przegrać. Cóż, kiedy na tym etapie, stracił on już kompletnie ... zaufanie do kobiet!

Bardzo ciekawe technicznie było też poniższe rozdanie:


Przeciwko 4 pik Kasia wymaszerowała z singlowej damy karo. Jola utrzymała się królem, i wykonała nieudany impas pik. Kasia utrzymała się singlowym królem i odeszła w kiera. Jola zabiła asem (sypie się król kier), po czym wykonała tym razem udany impas damy pik. Przekonawszy się o złym rozkładzie pików, Jola zagrała asa karo i przejęła kolejne karo w stole waletem. Teraz nastąpił kluczowy moment rozdania: Jola zagrała 10 trefl dokładając z ręki małe trefl (?) - żeby wyrobić trefla trzeba koniecznie przejąć 10-tkę waletem lub damą. Na szczęście dla Joli Kasia zabiła 10-tkę królem (?), po czym odeszła ... w trefla (??). Teraz kontraktu nie można już przegrać. Jola zdjęła asa pik, i grając dobre trefle "spędziła" damę pik. Swojaczek!

Zauważcie, że także odejście Kasi, powiedzmy damą kier, nie kładzie rozdania. Szczęśliwie dla Joli, Marek ma w tym momencie trzy trefle. Jola weźmie więc przebitkę kier (zakładamy, że Marek nie przebije damy swojej partnerki), asa pik i trzy trefle. Jedyne, co dawało możliwość położenia kontraktu,  to gdyby Kasia ... powstrzymała się od wzięcia lewy królem trefl! Jola nie dała by już wtedy rady wyrobić trefli bez fatalnego skrótu atutowego.

To byłoby na tyle. Do następnego. 

(PR)


piątek, 27 stycznia 2017

Rozpoznanie walką

2017-01-22

W brydżu, podobnie jak na polu walki, wiele decyzji trzeba podejmować nie mając pewnych informacji o położeniu, siłach i umiejętnościach przeciwnika. Podczas ostatniego kotła parę osób grało ze sobą po raz pierwszy - innymi słowy, "rozpoznawało się w walce," co prowadziło do "roztomaitych" rezultatów.

Już w pierwszym rozdaniu Ela bardzo "podbiła bębenek" licytując ... 7 kier!


Licytacja była "naukowa" i Jano nie miał wielkich problemów z realizacją tego kontraktu. Po wiście karo i utrzymaniu się asem, Jano ściągnął asa kier, a kiedy nie spadła 9 kier, pociągnął damę kier. Bez 9 kier, może się tylko zabezpieczyć przed czwartym waletem kier u S, co w istocie miało miejsce. Jano zaimpasował waleta kier dziesiątką, przebił jedno karo w stole ostatnim kierem, wrócił do ręki treflem, odebrał króla kier (spada walet) i pokazał karty. Wziął ostatecznie trzy lewy w pikach, pięć w kierach (z przebitką karo), asa karo i cztery trefle ... razem 13 lew. 10 impów dla EW.

Natenczas Maciek, który musiał się poczuć urażony, że tak obcesowo z nim postępują, poszedł odrabiać straty i już w następnym rozdaniu wrzucił bardzo ostre 3 BA.


Na oko rozdanie wyglądało na "bezszansie," ale od czego element zaskoczenia. Ela, antycypując AD kier u rozgrywającego, nie wyszła w kiera, ale w karo. Maciek zabił podłożonego waleta, ściągnął króla trefl, odebrał jeszcze dwa górne kara (żeby przeciwnicy nie mieli bezpiecznego odejścia) i wyszedł w pika. Jano zabił królem, i naturalnie otworzył kiery. Maciek przepuścił dwa razy, trzeciego kiera zabił asem, i oddał asa pik. Miał szczęście, że tego asa nie miała Ela. Jano nie miał wyjścia tylko albo zagrać w trefle do impasu w stole, albo dopuścić Maćka do wyrobionych pików. Ostatecznie Maciek wziął 9 lew i odrobił całe 9 impów. Audaces fortuna iuvat!

Następne punkty odrobiliśmy w rozdaniu 4.



Choć licytacja S jest dosyć standardowa (przeskok 3 kier pokazuje 4 dobre kiery i górę 1 BA), nie wszystkie pary znajdowały w tym rozdaniu 4 kier, których nie da się przegrać. I tak odrobiliśmy kolejne 7 impów.

Ciekawe, z punktu widzenia pola walki, rozdanie pojawiło się podczas pojedynku Piotr-Jano i Ela-Radek.


Jak widać z załączonego obrazka, byliśmy gotowi z Janem zatrzymać się w kontrakcie 2 pik. 3 trefl Radka dało mi okazję, żeby jeszcze pokazać czwórkę kier i aspiracje końcówkowe. Jano szybko ocenił, że 4 kier będzie szansowne i pewnie lepsze od 4 pik. W istocie kontraktu nie da się przegrać. Z czego by się pokazywało, że na polu walki, nie mając pełnego rozpoznania sił przeciwnika, ostrożność i gotowość poprzestania "na małym" są bardzo przydatne.

W połowie kotła pojawiło się dość zawodników, żeby ustawić mecz, w którym starły się Stajnia Rajskiego (Piotr-Ela, Kasia-Jano) i Tuzy Jolziet (Jola-Marek, Radek-Jary). Mecz wysoko (plus 29 imp) wygrała Stajnia, głównie dzięki dwóm rozdaniom:


W rozdaniu 4 poprzestaliśmy z Elą na 3 trefl, i zdumiało nas, gdy rozdanie to przyniosło 12 impów zysku. Co też mogło się wydarzyć na drugim stole? Okazało się, że Jola i Marek byli bardziej ambitni, i stanęli w 3BA z ręki S. Po wiście karo, Marek zabił królem, po czym wykonał nieudany impas trefl. W rezultacie nasi wzięli lewę treflową, pięć karowych i pięć pikowych - 3BA bez siedmiu!

Z czego by się pokazywało, że na polu walki często dochodzi do rzezi, kiedy jedna ze stron nie ma opanowanych podstaw "sztuki wojennej." W naszym wypadku, przy dziewięciu kartach w kolorze i braku damy, sztuka brydżowa zaleca granie z góry. Gdyby Marek zagrał z góry, wziąłby 7 trefli, dwa kiery i karo - 10 lew, i to by oznaczało 10 impów dla jego drużyny.

Podobne dynamiki dały się zauważyć w rozdaniu następnym:


Na naszym stole, Ela otworzyła 1 pik, i po moim 2 kier, powiedziała 4 pik (nie widzę szans na szlemika), co zakończyło licytację. Po otwarciu Joli 4 pik, Marek nie "strzymał" ze swoim czternastakiem i poszedł w szlemiki. Niestety Kasia miała łatwy wist, AK karo, i kontrakt się wysypał. I na polu walki, hurra optymizm, nie poparty chłodną oceną sytuacji, prowadzi często do porażki.

Z innych rozdań kotła zwróciło jeszcze moją uwagę następujące rozdanie:


Jano grał 1BA po wiście blotką trefl. Z jakiegoś powodu nie przepuścił on tego wistu do waleta, tylko zabił asem i zagrał w trefla jeszcze raz (?). Utrzymałem się damą i "popadłem w karpiele," jak pisał kiedyś Korwin-Mikke. Jeśli celem Jana było zabełtać mi w głowie, to prawie że mu się to udało. Zagrałem waleta kier, dama, król i as. Jano oddał mi wtedy 10 kier. Odszedłem "bezpiecznie" (nie ryzykując utraty lewy) w kiera. Jano zdjął oba kiery, utrzymując się w stole (zachował, sukienny fum, czwórkę kier!) i zagrał w pika do króla, który się utrzymał. Teraz Jano oddał mi lewę na damę pik. Przekonało mnie to, że nie ma 10 tref. Zagrałem więc małe trefl. Radek wziął 10-tką i zagrał małe karo. Utrzymałem się damą, ściągnąłem damę trefl. Radek wziął potem jeszcze dwa asy i tak Jano przegrał ten kontrakt bez dwóch. Nonszalancja na polu walki nie popłaca!

Ostatnie rozdanie, które chciałbym pokazać to wykorzystanie Splintera jak poniżej:


Zgodnie z Konwencją Splinter, 4 trefl obiecywało krótkość trefl, 4-kartowy fit kierowy, i 10-12PC. Ponieważ krótkość trefl trafiła u Joli do wartości (KD), poprzestała ona, jak najbardziej słusznie, na 4 kier. Gdyby te KD były w innych kolorach, szlemik byłby bardzo opłacalną możliwością. Przez analogię można by utrzymywać, że kawaleria mojej partnerki (KD trefl) była ustawiona naprzeciwko mojego pola minowego. To nie jest sytuacja, w której rzuca się do ataku.

To by było na tyle tych alegorii brydżowo-militarnych. Do następnego.

(PR)


niedziela, 15 stycznia 2017

Ożesz to francuskie wińsko!

2017-01-15

Co za kocioł to był, co za kocioł! Nie zaczęło się dla mnie dobrze, gdy już w pierwszym rozdaniu ...


... mój partner z szóstym gołym dupkiem kier nie tylko wskoczył na wysokość czterech, ale po moich 5 trefl, mając trzecią damę w treflach, jeszcze raz powtórzył ten kolor! Aukcja ta wzbudziła we mnie podejrzenie, że mój partner jest już conajmniej po jednej butelce francuskiego wina. Niestety, kiedy się gra w Internecie, trudno to zweryfikować. I tak zamiast czapowych 5 trefl, 5 kier przegraliśmy bez dwóch. Po rozdaniu Maciek utrzymywał, że jak chciałem grać 5 trefl, to mogłem to sobie od razu zgłosić. Teoretycznie tak, ale do wyobrażenia są też inne kontrakty, jak np. 4 pik, jeśli partner miałby longera w tym kolorze.

Zaraz w następnym rozdaniu ...



... grając, chyba na odbić, Maciek wyrypał 4 kier po akcji jak powyżej. Ela nie miała kłopotu z realizacją tego kontraktu, i tak po dwóch rozdaniach byliśmy 17 impów do tyłu. Co gorsza, pojawiło się we mnie podejrzenie, że partner jest nie po jednej, ale już po dwóch butelkach jakiegoś francuskiego sikacza. Na szczęście (eli by mu się wyrównał poziom alkoholu we krwi), od tego momentu Maciek zaczął grać jak z nut, i jakimś cudem na plus 1 ten pojedynek wyciągnęliśmy.

Bardzo dobrze, podobnie jak w poprzednim tygodniu, stawała Elżbieta (alcidis). Bardzo dobrze pracował też na jej sukces Jary. W rozdaniu ...


... po licytacji sugerującej nadwyżkowy kontrakt, Jary dał bardzo pasywny wist blotką trefl. To dało czas Jasiowi, żeby wyrobić piki. Bardziej naturalny po tej sekwencji wydaje się wist kier Jary musiałby jednak znaleźć wist 10 kier (inaczej kiery się blokują)! Wtedy byłoby o czym pisać.

Także w rozdaniu ...


... Jary wykazał się pewną uprzejmością wobec dam, pałując czapowe 5 trefl (wychodzi nawet 6, ale trzeba by umieć to znaleźć). Ciężko pracował tego dnia na swoje -47 impów z 18 rozdań.

Kasia też nie miała najlepszego dnia. W rozdaniu ...


... po próbie szlemikowej, Kasia rozgrywała 5 pik po wiście 9 trefl. Kasia zdecydowała się przepuścić do waleta. Ela wzięła królem i zagrała w karo. Problem z przepuszczeniem do waleta trefl jest taki, że uciekło jedno z tylko dwóch dojść do stołu, co właściwie już uniemożliwiło rozegranie pików na podwójny impas. Kasia ciągle mogła wygrać. Przeszła na stół królem kier, na figurę trefl wyrzuciła tylko jedno karo (konieczne było wyrzucenie obu blotek karo), a następnie zagrała 9 pik. Ela włożyła waleta, co pozwoliło Kasi oddać tylko jednego pika. Niestety nie było już jak wejść w stół, by pozbyć się kolejnego kara. W rezultacie Kasia padła bez jednej.

Kocioł ten był też świadkiem debiutu, w naszej grupce brydżowej, Joli (jolziet). Nader udany z resztą. Jola nawet miała szansę zamienić się z Elą miejscami, na prowadzeniu, gdyby nie to, że przyszły poniższe rozdania:


Cztery pik z rypą, po wiście as karo, i odejście treflem, odbyło się ostatecznie bez dwóch. Po rozdaniu, pomiędzy Janem i Jolą wywiązała się dyskusja. Ela argumentowała, nie bez kozery, że po 2 karo ode mnie, Jano powinien był powiedzieć 2 kier, co zakończyło by się kontraktem 4 kier, który nie sposób przegrać. Jano coś tam mętnie tłumaczył (niestety nie pamiętam już jego rationale). Moje pieniądze są na Joli (no może nie w dosłownym sensie). Jak mnie onegdaj pouczał Mistrz Mathieu, kiedy masz szansę uzgodnić starszy kolor partnera, powtarzanie własnego starszego koloru nie ma sensu, i wiąże się z ryzykiem.

Podobnie w poniższym rozdaniu Joli zabrakło łutu szczęścia:


Po wiście as trefl (od Joli spadła dama), zmieniłem wist, z czego jestem dumny (!), na 10 pik. Jola utrzymała się damą, i popełniła błąd, ściągając asa pik. Król się niestety nie wysypał. Teraz zagrała trzy kara od góry, które wszystkie przepuściłem (!). Teraz Jola bardzo ładnie wyszła królem kier. Ela zabiła asem, ale nie mogła połączyć atu. W rezultacie Joli udało się przebić jednego kiera. To jednak było za mało, żeby wygrać kontrakt (oddała ostatecznie dwa kiery, króla pik i asa trefl). Wygląda na to, że gdyby Jola zagrała małego kiera przed ściągnięciem asa pik, kontraktu nie można byłoby już położyć.

Ale może się mylę? Od tego francuskiego wina, i mnie się w głowie coś tarmosi.

(PR)

niedziela, 13 listopada 2016

Nie Wspólny Język tylko wspólny interes łączy graczy.

Kolejny zacięty kocioł, o czym świadczą wyniki w pobliżu zera na pierwszych dwóch stołach. Większe zapisy pojawiły się dopiero jak usiadł Marek, który grał tym razem szczęśliwie i wygrał cały kocioł. W pamięci utrwaliły mi się następujące rozdania:

 
 
W rozdaniu pierwszym Kasia poległa bez trzech na nieco zbyt ambitnych 2 BA. Po rozdaniu Maciek wyrażał ubolewanie, że stracił lewę wychodząc czwórką pik. Z tego układu nie jest łatwo wistować i przewidzieć, co będzie lepsze – zagranie blotką czy damą. Przekonał się o tym Jano wistując z bardzo podobnego układu już w następnym rozdaniu:


 
 
Jano dla odmiany wyszedł damą pik ... i też stracił lewę! Innymi słowy, wist z DWxx jest zawsze ryzykowny – teoria, przy braku przesłanek, przedkłada jednak zagranie blotką!


 
Do powyższego rozdania Kasia z Maćkiem uciułali drobnymi zapisami ok. 6 punktów. Maciek wszystko to przepuścił w rozdaniu piątym, goląc z przyrzutem 6 pik, które trochę ciężko jest grać bez dwóch asów i króla atu. Kasi udało się nie oddać pika po zagraniu małym do asa. Z asami jednak żeśmy się z Janem nie rozstali, więc padła bez jednej. Pojawiły się podejrzenia, że Maciek musiał już być przy deserach (creme brule?)(nie mówiąc już, że po butelce czerwonego wina), co mogło nieco zaciążyć na jego decyzji!
 
Małą satysfakcję przyniosło mi następujące rozdanie:


Marek napadł blotką pik – włożyłem króla (!), który został pobity asem. Teraz Maciek zagrał 10 kier, walet ode mnie i dama od Marka. Natenczas Marek zdarł asa kier, do którego dodałem króla (!). Jeśli w tym momencie Marek zagra jeszcze raz kiera, to kontraktu już się nie wygra, bo weźmie król karo. Na szczęście dla mnie, Marek odszedł w pika do domniemanej damy u partnera. Utrzymałem się waletem i wyjąłem króla karo. Oddałem więc tylko 4 lewy – dwa kiery, oraz dwa czarne asy. Maciek argumentował po rozdaniu, całkiem naturalnie, że jego zagranie 10-tką kier wykluczało posiadanie trzech kierów. Z pewnością. Moje wyrzucenie króla kier nic by nie pomogło przeciwko graczom tego kalibru co Żmudziński czy Podkoff. Ale na Marka – jeszcze wystarczyło! Smile
 
W następnym rozdaniu pokazała się wyższość Wspólnego Języka nad niedoróbkami systemowymi, takimi jak 2/1 czy BBO Advanced:


 
W licytacji jak powyżej, Kasia przyjęła Jasiowe 4 kier jako transfer i zgłosiła 4 pik. Marek na szczęście nie skontrował, tylko urządził tzw. “cichy francuski pogrzeb.” Wydaje się, że Jano powinien był spróbować 5 trefl – jest prawie niemożliwością, żeby Marek miał sześć kierów. Ale nie spróbował i odbył się największy “obrót” kotła za 8.33 impa!
 
Jak zwykł powiadać Ryszard Kiełczewski, “nie Wspólny Język, ale wspólny interes łączy graczy!” Póki co jednak ... grajcie Wspólnym Językiem!
 
Do następnego. Pyjter.  

poniedziałek, 31 października 2016

Ożesz ta bezpieczna rozgrywka!

Podczas wczorajszego kotła walka była bardzo wyrównana. Tylko jedna szóstka zakończyła się dwucyfrowym wynikiem – Jano dostał “nierozgrzanego” jeszcze Marka i popłynęli na –24 oczka. 
 
A oto parę przykładów zażartej walki:
 
 
Rozdanie to jest przykładem agresywnego stylu Kasi, która z czterema oczkami zalicytowała 4 trefl, zachęcając Jana do obronnego 5 trefl (zauważcie, że to się przegrywa tylko bez jednej). Przepchnęło to Maćka do 5 kier, które przegraliśmy bez dwóch (as, król i przebitka karo plus as trefl), ze stratą ponad 5 impów. Podobną stratę przyniosło następne rozdanie:
 
 
W rozdaniu tym kluczowym problemem jest, jak rozegrać atuty, tak by nie oddać więcej niż dwie lewy (do oddania jest też as trefl). Po dwukrotnym zagraniu w trefla przez przeciwników, Maciek utrzymał się damą trefl i zagrał waleta pik w koło na tzw. “podwójny impas.” Tak jak karty leżą (prawdopodobieństwo tego układu jest ok. 2 procent), nie mógł już uniknąć oddania trzech lew pikowych. Trzeba by może poprosić Podkoffa – eksperta od tzw. bezpiecznej rozgrywki, by ocenił jak się powinno rozegrać piki. Mnie się wydaje, że bardziej prawidłowe byłoby zagranie małego pika do waleta, albo nawet asa pik (na wypadek singlowej figury u W) i małe pik do waleta.
 
W jednym z następnych rozdań Kasia “po gracku” wgoliła 6 BA:
 
 
wist 10 kier okazał się bardzo sprzyjający. Przepuściłem do waleta, i Marek, nie mając wyboru, utrzymał się asem, co dawało mi trzy lewy w kierach. Odwrót w trefla zabiłem asem. Jedynym problemem pozostało, jak wziąć wszystkie kara na wypadek, gdyby dzieliły się 4-1. Po zagraniu as karo i karo, walet się wysypał, a z nim 12 lew. Przyniosło to najwyższy zysk dnia w postaci 9.2 impa.
 
W poniższym rozdaniu bezbłędną rozgrywką popisał się Marek:
 
 
po wiście małe kier, Marek wziął asem i wykonał nie chodzący impas pik. Jano zagrał kolejnego kiera. Marek utrzymał się, ściągnął atuty i znalazł damę karo u Jana. Wydaje się, że przesłanką do tego zagrania jest wejście Jana do licytacji, jak i brak wistu AK trefl, co sugeruje, że te figury są podzielone. Na kara Marek wyniósł dwa trefle i wziął w sumie 12 lew za prawie 8 impów.
 
Bardzo dobrą oceną ręki popisał się też Marek w następującym rozdaniu:
 
 
Kasia nie miała problemu z wygraniem zdublowanego 4 pik, oddając tylko 2 kiery i asa trefl. Po rozdaniu doszło pomiędzy mną i Janem do “małej dyskusji” (Jano przyznał od razu, że nie powinien był kontrować) na temat zalet, lub wad, mojej kontry na jedno pik. Jano argumentował, że lepsze było wejście 2 karo. Przy na pół-naturalnym otwarciu 1 trefl (w BBO 2/1 powinno to oznaczać co najmniej 3 trefle), moja kontra, założyłem, pokazywała możliwość grania na czerwonych kolorach. Mając piękne kiery i uzupełnienie karo, Jano mógł był się pokusić o trzy albo nawet 4 kier. Jak znam Marka, to i tak powiedziałby on 4 pik. W takim wypadku lepszą reakcją niż kontra wydaje się pójście w obronę 5 kier. Jano ma prawie wszystkie swoje oczka w moich kolorach i brak wartości defensywnych (nic w pikach). W takich sytuacjach, w dziewięciu przypadkach na dziesięć, jest lepiej licytować dalej a nie kontrować.

Jakieś komentarze?
 
I to byłoby na tyle. Do następnego. Piotr. 

niedziela, 23 października 2016

Pa tamu szto dień rażdienia tolko raz w gadu

Pod nieobecność Acika, który śladami Marco Polo przebywa gdzieś na antypodach, przejąłem obowiązek podawania wyników. Ten kocioł można by nazwać Kotłem Urodzinowym Jasia, który w przypływie dobrego nastroju rozdawał wszystkim prezenty. Niestety wywiało gdzieś (za Acikiem?) innych zawodników, tak że wśród obdarowanych znaleźli się tylko Kasia, Maciek i niżej podpisany. Nie brakowało też “prezentów” dla Drogiego Jubilata. 

W pierwszej szóstce, z Maćkiem, obdarzyliśmy Jasia “prezentem” na –9 oczek w następującym rozdaniu:
Po wiście trefl i odwrocie w karo (?) Maciek jeszcze próbował przegrać ten kontrakt grając ze stołu małe kier (wydaje się, że największa szansa, po odebraniu dwóch kar, jest grać na obustronne przebitki). Na szczęście Jaś włożył 9 kier i 10 kier wzięła lewę. Dalej już obustronne przebitki dowiozły nas do upragnionych 10 lew. Wydaje się, że gdyby po wzięciu pierwszej lewy asem trefl Jasio zagrał as i małe kier, kontraktu nie udało by się wygrać.
W drugiej szóstce ja dołożyłem Jasiowi taki prezent:
Po wiście małe pik, Kasia włożyła króla pik (od Jasia 2 pik), po czym zagrała dwa razy w karo. Jasio zabił drugie karo, i wyszedł piątką pik – 9-tka od Kasi. Wpadłem w przydum – założyłem, że gdyby Jano miał damę pik, to by w nią wyszedł. Nie mając bocznego dojścia do pików ... przepuściłem 9-tkę. Kasia w cuglach natrzaskała zaraz 10 lew. Jano argumentował, całkiem rozsądnie, że nie mógł zagrać damy pik, bo to by mogło zablokować piki w przypadku gdybym wyszedł spod trzeciego asa pik. To, że Jano miał damę pik sugerowało jego pierwsze dołożenie w tym kolorze – 2 pik, w wiście odmiennym, jest zachęcająca.
Drugi “prezencik” dla Jasia zmajstrowaliśmy w następującym rozdaniu:
Ja założyłem, że trzy pik dobrze sprzedało charakter mojej ręki – silny na co najmniej siedmiokarcie pik. Gdybym miał 5 lub 6 pików, i możliwość grania w innych kolorach, wystarczyło by mi powiedzieć 2 pik. 4 trefl przyjąłem więc za cue-bid, i z wielką ochotą dałem cue-bid 4 kier, co jak widać na załączonym obrazku stało się kontraktem ostatecznym. Wydaje mi się, że 4 trefl jako naturalna odzywka nie ma sensu. 3 pik wyraźnie wskazywało na jednostronną rękę. Co innego Jaś mógł zrobić? Jeśli nie chciał spróbować 3ba z trzecią 10-tką kier, mógł był powtórzyć karo. To by przekonało mnie o braku fitu. Powiedziałbym na to 4 pik, które powinno stać się ostatecznym kontraktem.
Jak wspomniałem, “chojność” Szanownego Jubilata zamanifestowała się także w tym rozdaniu:
Jasio udał się “powalczyć” odzywką 3 trefl. Trzy pik z pałą odbyło się za –500 i solidny “samoprezent” w postaci – 10 imp.
No ale cóż ... dień rażdienia tolko raz w gadu!
Pyjter.