niedziela, 13 listopada 2016

Nie Wspólny Język tylko wspólny interes łączy graczy.

Kolejny zacięty kocioł, o czym świadczą wyniki w pobliżu zera na pierwszych dwóch stołach. Większe zapisy pojawiły się dopiero jak usiadł Marek, który grał tym razem szczęśliwie i wygrał cały kocioł. W pamięci utrwaliły mi się następujące rozdania:

 
 
W rozdaniu pierwszym Kasia poległa bez trzech na nieco zbyt ambitnych 2 BA. Po rozdaniu Maciek wyrażał ubolewanie, że stracił lewę wychodząc czwórką pik. Z tego układu nie jest łatwo wistować i przewidzieć, co będzie lepsze – zagranie blotką czy damą. Przekonał się o tym Jano wistując z bardzo podobnego układu już w następnym rozdaniu:


 
 
Jano dla odmiany wyszedł damą pik ... i też stracił lewę! Innymi słowy, wist z DWxx jest zawsze ryzykowny – teoria, przy braku przesłanek, przedkłada jednak zagranie blotką!


 
Do powyższego rozdania Kasia z Maćkiem uciułali drobnymi zapisami ok. 6 punktów. Maciek wszystko to przepuścił w rozdaniu piątym, goląc z przyrzutem 6 pik, które trochę ciężko jest grać bez dwóch asów i króla atu. Kasi udało się nie oddać pika po zagraniu małym do asa. Z asami jednak żeśmy się z Janem nie rozstali, więc padła bez jednej. Pojawiły się podejrzenia, że Maciek musiał już być przy deserach (creme brule?)(nie mówiąc już, że po butelce czerwonego wina), co mogło nieco zaciążyć na jego decyzji!
 
Małą satysfakcję przyniosło mi następujące rozdanie:


Marek napadł blotką pik – włożyłem króla (!), który został pobity asem. Teraz Maciek zagrał 10 kier, walet ode mnie i dama od Marka. Natenczas Marek zdarł asa kier, do którego dodałem króla (!). Jeśli w tym momencie Marek zagra jeszcze raz kiera, to kontraktu już się nie wygra, bo weźmie król karo. Na szczęście dla mnie, Marek odszedł w pika do domniemanej damy u partnera. Utrzymałem się waletem i wyjąłem króla karo. Oddałem więc tylko 4 lewy – dwa kiery, oraz dwa czarne asy. Maciek argumentował po rozdaniu, całkiem naturalnie, że jego zagranie 10-tką kier wykluczało posiadanie trzech kierów. Z pewnością. Moje wyrzucenie króla kier nic by nie pomogło przeciwko graczom tego kalibru co Żmudziński czy Podkoff. Ale na Marka – jeszcze wystarczyło! Smile
 
W następnym rozdaniu pokazała się wyższość Wspólnego Języka nad niedoróbkami systemowymi, takimi jak 2/1 czy BBO Advanced:


 
W licytacji jak powyżej, Kasia przyjęła Jasiowe 4 kier jako transfer i zgłosiła 4 pik. Marek na szczęście nie skontrował, tylko urządził tzw. “cichy francuski pogrzeb.” Wydaje się, że Jano powinien był spróbować 5 trefl – jest prawie niemożliwością, żeby Marek miał sześć kierów. Ale nie spróbował i odbył się największy “obrót” kotła za 8.33 impa!
 
Jak zwykł powiadać Ryszard Kiełczewski, “nie Wspólny Język, ale wspólny interes łączy graczy!” Póki co jednak ... grajcie Wspólnym Językiem!
 
Do następnego. Pyjter.  

poniedziałek, 31 października 2016

Ożesz ta bezpieczna rozgrywka!

Podczas wczorajszego kotła walka była bardzo wyrównana. Tylko jedna szóstka zakończyła się dwucyfrowym wynikiem – Jano dostał “nierozgrzanego” jeszcze Marka i popłynęli na –24 oczka. 
 
A oto parę przykładów zażartej walki:
 
 
Rozdanie to jest przykładem agresywnego stylu Kasi, która z czterema oczkami zalicytowała 4 trefl, zachęcając Jana do obronnego 5 trefl (zauważcie, że to się przegrywa tylko bez jednej). Przepchnęło to Maćka do 5 kier, które przegraliśmy bez dwóch (as, król i przebitka karo plus as trefl), ze stratą ponad 5 impów. Podobną stratę przyniosło następne rozdanie:
 
 
W rozdaniu tym kluczowym problemem jest, jak rozegrać atuty, tak by nie oddać więcej niż dwie lewy (do oddania jest też as trefl). Po dwukrotnym zagraniu w trefla przez przeciwników, Maciek utrzymał się damą trefl i zagrał waleta pik w koło na tzw. “podwójny impas.” Tak jak karty leżą (prawdopodobieństwo tego układu jest ok. 2 procent), nie mógł już uniknąć oddania trzech lew pikowych. Trzeba by może poprosić Podkoffa – eksperta od tzw. bezpiecznej rozgrywki, by ocenił jak się powinno rozegrać piki. Mnie się wydaje, że bardziej prawidłowe byłoby zagranie małego pika do waleta, albo nawet asa pik (na wypadek singlowej figury u W) i małe pik do waleta.
 
W jednym z następnych rozdań Kasia “po gracku” wgoliła 6 BA:
 
 
wist 10 kier okazał się bardzo sprzyjający. Przepuściłem do waleta, i Marek, nie mając wyboru, utrzymał się asem, co dawało mi trzy lewy w kierach. Odwrót w trefla zabiłem asem. Jedynym problemem pozostało, jak wziąć wszystkie kara na wypadek, gdyby dzieliły się 4-1. Po zagraniu as karo i karo, walet się wysypał, a z nim 12 lew. Przyniosło to najwyższy zysk dnia w postaci 9.2 impa.
 
W poniższym rozdaniu bezbłędną rozgrywką popisał się Marek:
 
 
po wiście małe kier, Marek wziął asem i wykonał nie chodzący impas pik. Jano zagrał kolejnego kiera. Marek utrzymał się, ściągnął atuty i znalazł damę karo u Jana. Wydaje się, że przesłanką do tego zagrania jest wejście Jana do licytacji, jak i brak wistu AK trefl, co sugeruje, że te figury są podzielone. Na kara Marek wyniósł dwa trefle i wziął w sumie 12 lew za prawie 8 impów.
 
Bardzo dobrą oceną ręki popisał się też Marek w następującym rozdaniu:
 
 
Kasia nie miała problemu z wygraniem zdublowanego 4 pik, oddając tylko 2 kiery i asa trefl. Po rozdaniu doszło pomiędzy mną i Janem do “małej dyskusji” (Jano przyznał od razu, że nie powinien był kontrować) na temat zalet, lub wad, mojej kontry na jedno pik. Jano argumentował, że lepsze było wejście 2 karo. Przy na pół-naturalnym otwarciu 1 trefl (w BBO 2/1 powinno to oznaczać co najmniej 3 trefle), moja kontra, założyłem, pokazywała możliwość grania na czerwonych kolorach. Mając piękne kiery i uzupełnienie karo, Jano mógł był się pokusić o trzy albo nawet 4 kier. Jak znam Marka, to i tak powiedziałby on 4 pik. W takim wypadku lepszą reakcją niż kontra wydaje się pójście w obronę 5 kier. Jano ma prawie wszystkie swoje oczka w moich kolorach i brak wartości defensywnych (nic w pikach). W takich sytuacjach, w dziewięciu przypadkach na dziesięć, jest lepiej licytować dalej a nie kontrować.

Jakieś komentarze?
 
I to byłoby na tyle. Do następnego. Piotr. 

niedziela, 23 października 2016

Pa tamu szto dień rażdienia tolko raz w gadu

Pod nieobecność Acika, który śladami Marco Polo przebywa gdzieś na antypodach, przejąłem obowiązek podawania wyników. Ten kocioł można by nazwać Kotłem Urodzinowym Jasia, który w przypływie dobrego nastroju rozdawał wszystkim prezenty. Niestety wywiało gdzieś (za Acikiem?) innych zawodników, tak że wśród obdarowanych znaleźli się tylko Kasia, Maciek i niżej podpisany. Nie brakowało też “prezentów” dla Drogiego Jubilata. 

W pierwszej szóstce, z Maćkiem, obdarzyliśmy Jasia “prezentem” na –9 oczek w następującym rozdaniu:
Po wiście trefl i odwrocie w karo (?) Maciek jeszcze próbował przegrać ten kontrakt grając ze stołu małe kier (wydaje się, że największa szansa, po odebraniu dwóch kar, jest grać na obustronne przebitki). Na szczęście Jaś włożył 9 kier i 10 kier wzięła lewę. Dalej już obustronne przebitki dowiozły nas do upragnionych 10 lew. Wydaje się, że gdyby po wzięciu pierwszej lewy asem trefl Jasio zagrał as i małe kier, kontraktu nie udało by się wygrać.
W drugiej szóstce ja dołożyłem Jasiowi taki prezent:
Po wiście małe pik, Kasia włożyła króla pik (od Jasia 2 pik), po czym zagrała dwa razy w karo. Jasio zabił drugie karo, i wyszedł piątką pik – 9-tka od Kasi. Wpadłem w przydum – założyłem, że gdyby Jano miał damę pik, to by w nią wyszedł. Nie mając bocznego dojścia do pików ... przepuściłem 9-tkę. Kasia w cuglach natrzaskała zaraz 10 lew. Jano argumentował, całkiem rozsądnie, że nie mógł zagrać damy pik, bo to by mogło zablokować piki w przypadku gdybym wyszedł spod trzeciego asa pik. To, że Jano miał damę pik sugerowało jego pierwsze dołożenie w tym kolorze – 2 pik, w wiście odmiennym, jest zachęcająca.
Drugi “prezencik” dla Jasia zmajstrowaliśmy w następującym rozdaniu:
Ja założyłem, że trzy pik dobrze sprzedało charakter mojej ręki – silny na co najmniej siedmiokarcie pik. Gdybym miał 5 lub 6 pików, i możliwość grania w innych kolorach, wystarczyło by mi powiedzieć 2 pik. 4 trefl przyjąłem więc za cue-bid, i z wielką ochotą dałem cue-bid 4 kier, co jak widać na załączonym obrazku stało się kontraktem ostatecznym. Wydaje mi się, że 4 trefl jako naturalna odzywka nie ma sensu. 3 pik wyraźnie wskazywało na jednostronną rękę. Co innego Jaś mógł zrobić? Jeśli nie chciał spróbować 3ba z trzecią 10-tką kier, mógł był powtórzyć karo. To by przekonało mnie o braku fitu. Powiedziałbym na to 4 pik, które powinno stać się ostatecznym kontraktem.
Jak wspomniałem, “chojność” Szanownego Jubilata zamanifestowała się także w tym rozdaniu:
Jasio udał się “powalczyć” odzywką 3 trefl. Trzy pik z pałą odbyło się za –500 i solidny “samoprezent” w postaci – 10 imp.
No ale cóż ... dień rażdienia tolko raz w gadu!
Pyjter.

poniedziałek, 10 października 2016

Niewdzięczności Święta Dziękczynienia

Jako że obchodzimy dziś w Kanadzie Święto Dziękczynienia, mam chwilę czasu, by spojrzeć na to, co się podczas ostatniego kotła wydarzyło. Początkowo, pomimo grypy połączonej z lekkim kacem, miałem powody do tego, żeby być wdzięcznym. Wygrałem stół z Maćkiem, a potem z Acikiem przeciwko Janowi i Maćkowi! Natenczas przyszła feralna szóstka z Jarym na Jana i Marka. Ci wrzucali jedno fartowne 3ba za drugim, a jak się im to znudziło to się przerzucili na kolorówki, w tym to super szczęśliwe 4 pik na siedmiu atutach:
 
 
Jary napadł królem trefl, co pozwoliło Janowi wykorzystać oba atuty w stole. Przebił pierwszego trefla, cofnął się do ręki damą karo, przebił drugiego trefla. Teraz Jano zagrał asa i króla karo, na którego wyrzucił trzeciego trefla. Jary przebił waletem pik i powstała następująca sytuacja:
 
 
Jary odszedł damą kier. Jasiu zabił asem, i na kolejne karo wyrzucił ostatniego trefla z ręki. Jary przebił królem pik i dał mi przebitkę pik. Reszta lew należała już jednak do Jana. Swojaczek i bolesna (dla nas) strata ponad 10 punktów.
 
Ja nie widzę sposobu, żeby położyć to rozdanie (może ktoś z Was znajdzie?). Jeśli Jary zamiast w kiera zagra w trefla, i jeszcze raz w trefla, Jaś nie będzie miał innego sposobu, jak, po przebiciu drugiego trefla, pociągnąć piki od góry. Wysypie się więc król pik. W takim wypadku odda waleta pik, jednego trefla i ósemkę pik.
 
Załóżmy, że Jary ściąga damę trefl i odchodzi damą kier. Jaś zabije asem i zagra króla kier. Załóżmy, że ja przebijam, i odchodzę trefla. Jano przebija drobnym, po czym grając piki od góry, jak poprzednio, także naćwiczy 10 lew.
 
Wydaje się, że jedyną praktyczną szansą byłoby, gdybym po przebiciu króla kier, zagrał ... małego pika! To że Jary przebił kar waletem pik jest jednak przesłanką, żeby położyć asa pik! Jano, jak go znam, pewnie by to wydedukował.
 
No cóż, na farciarzy nie ma rady!
 
Do następnego, Piotr. 

poniedziałek, 6 maja 2013

iCyrk czyli Pana Richatowe turnieje indywidualne

Po okresie, nazwijmy to delikatnie, lekkiej nudy, jaka panowała w naszym kółku brydżowym, Pan Richat, z typowym dla niego "przebłyskiem geniuszu," wpadł na pomysł ... turniejów indywidualnych. Wyrobił sobie w BBO "uprawnienia dyrektorskie" i zaczął organizować nas turniejowo, w zamkniętej grupie o nazwie "iCyrk." Ponieważ nie wyjaśnia skąd pojawiła się u niego taka nazwa, spekuluję, że jest to jakby współczesna, elektroniczna odmiana określenia - "Ale cyrk!"

W szczęśliwych latach 70-tych, kiedy mieliśmy dużo czasu do grania w brydża, określenia tego używano na Sląsku na opisanie sytuacji, kiedy przy stoliku brydżowym wydarzyła się jakaś głupota. Pan Ryszard Kiełczewski nawet rozwinął tę klasyfikację na - "Cyrk Korona!" (taka sobie głupota) oraz "Cyrk Arena!!!" (wyjątkowa głupota). Wydaje się, patrząc na wyniki dwóch dzisejszych turniejów, że klasyfikacja ta nic nie straciła ze swojej aktualności.  A oto i kilka przykładów:

W turnieju pierwszym http://www.bridgebase.com/myhands/hands.php?tourney=1313-1367775997-&username=piotrrr pojawiło się następujące rozdanie:


Acik otworzył 2 karo, które ja rozumiejąc jako Multi postanowiłem przepasować. Kasia podniosła do trzy karo, które Acik przepasował. Dopiero teraz zorientowałem się, że dzieje się coś podejrzanego. Kliknąwszy na pierwszą odzywkę Acika poznałem, że jest on na karach. (Pikanterii naszym rozgrywkom dodaje fakt, że niektórzy gracze odchodzą od naszego swojskiego, sprawdzonego, znakomitego Wspólnego Języka na rzecz wrażego, snobistycznego, przereklamowanego Systemu 2 Over 1.) Obudziwszy się dałem kontrę reopen, która podeskcytowała Richata do tego stopnia, że powiedział 4 kier! Tego "nie strzimał" Acik i poszedł w obronę 5-ma karami.

Już pierwsza lewa wzbudziła moje zdumienie, bo utrzymał się, przy czterech kierach w stole, mój as kier. (Co jest grane?) Dwójka kier od Richata nie mogła oznaczać nic innego niż "mam coś w treflach." W tym kontekście można by parę Richat-Pyjter uznać za wynalazców Lavinthala Pokrętnego ("nawet chociaż dalsze granie w kiery jest możliwe, ale ani mi się waż"). Wyszedłem więc w trefla (po prawdzie żadne inne zagranie nie miało sensu). Sciągnęliśmy trzy trefle i Richat grając w ten kolor po raz czwarty wypromował sobie 10 karo. -500 i 12 imp. Na drugim stole została wygrana częściówka w karo. Cyrk Korona!

W rozdaniu 10-tym, para Richat-Jano, niewątpliwie przy pomocy 2 Over 1 (np. 2 pik od W), stanęła w bardzo ciekawym kontrakcie 4 pik.


Po wiście blotką kier Richat zabił asem, przeszedł do ręki asem pik, i wykonał nieudany impas króla karo. Nastąpiło teraz dwukrotne zagranie w kiera. Do drugiej lewy Richat dołożył 8-kę pik, która została pobita 10-tką. Acik ściągnął asa trefl i "posłucznie" zagrał w karo (kiery grałem w kolejności KD), które ja przebiłem. Bez dwóch i smakowite 7 imp. Po rozdaniu Jano słusznie pokazał, że wygrywało przebicie kiera damą pik. Jeśli tylko piki dzielą się 3-3 rozgrywający ma 10 lew - pięć pikowych, cztery karowe i asa kier. Cyrk Korona!

Instruktażowe było rozdanie 14-te.


Po otwarciu przez Acika 1 trefl do moich 22 PC, zapodałem Blackwooda. Acik pokazał dwie wartości (przy uzgodnionych przez domniemanie treflach), a następnie jednego króla. Zakładając, że kiery się dzielą, doliczyłem się tylko dwunastu lew, czyli szlem byłby na impasie. Poprzestałem więc na 6BA. Nie będę okrywał, że obecność damy trefl w ręce partnera przyjąłem z pewnym niesmakiem, bo przy niej "wypada" 13 lew. Acik powinien był ją pokazać odpowiadając na Blackwooda 5 pik. Wyglądało to na oczywistą stratę. W kontrolce w istocie pojawiło się 11 impów ... dla nas! Na drugim stole po otwarciu Maćka 2 trefl (Precision), i wejściu Kasi 2 kier, para NS zatrzymała się w ... 4 BA! Cyrk Arena!!!

Nie mniej emocjonujący, choć już nieco mniej szczęśliwy dla mnie był drugi turniej tego dnia.


W rozdaniu czwartym Kasia, która tego dnia miała szczęście do pikowych długokartów, odważnie "wryła" się do licytacji na wysokości 3. Jano nie miał powodów nie skontrować, mając kontrukład pikowy. Przy moich dwóch asach i trzeciej damie pik, kontrakt był jednak "czapowy," i przyniósł nam zasłużone 12 impów. Jano, słusznie jak się wydaje, miał po tym rozdaniu pretensje do Acika. Po pierwsze z dwoma punktami mógł spasować na 1BA, a jak doszło do niego skontrowane 3 pik, powinien był (plus quam perfectum) znieść w karo. 

Ciekawe wistowo było rozdanie 7.



Mistrz Mathieu zaatakował królem kier, a gdy ten się utrzymał odszedł siódemką kier. Z jakiegoś powodu wyrobiło to we mnie wrażenie, że dał on agresywny wist z K7 kier (spod czwartego mariasza gra się chyba czwartą najlepszą), i siódemkę kier przepuściłem. Pozwoliło to Richatowi wziąć lewę w kiery, i ewentualnie wygrać kontrakt. Wziął kierową, cztery pikowe, i AK karo. Cyrk Korona! Po rozdaniu miałem do siebie pretensję o nieprecyzyjną analizę. Gdyby Richat w istocie miał sześć kierów z DW, moje przepuszczenie nic już nie dawało. Trzeba mi było przyjąć, że partner atakuje z mariasza.

Bolesne okazało się dla mnie i Maćka także rozdanie 8.



Po "nadlimitowym" wejściu Kasi (tymi agresywnymi wejściami zarobiła ona tego dnia dużo punktów - Ostra Zawodniczka!), Richat zapodał "prewencyjne" 5 karo. Maciek całkiem słusznie dał kontrę - na 5 kierów u nas szansa była niewielka. Niestety po wiście kier wysypało się 11 lew. Po wzięciu asem kier, Maciek podegrał trefla oczywiście, jednak nie na Kasię "takie numery." Kasia wskoczyła asem trefl, na dobrego kiera wyrzuciła trefla ze stołu, oddała asa karo i pokazała karty.

I jak tu z taką grać? Innymi słowy ... iCyrk!

Już nie możemy się doczekać przyszłej niedzieli!·

(pr)

poniedziałek, 15 kwietnia 2013

Stajnia Rajskiego kontra Gwiazdy Harasimowicz czyli Zasada Petera stosuje się też do brydża.

 

Stajnia Rajskiego kontra Gwiazdy Harasimowicz 25:62.

2013-04-14.
 
Z Ewą Harasimowicz znaliśmy się bardzo dobrze przed wielu laty. W czasach kiedy nie tylko umysły były bystre, ale i ciała prężne, wspinaliśmy się razem w Tatrach. Szczególnie utkwiła mi w pamięci piątkowa droga, którą zrobiliśmy z Ewą, i jej wtedy chłopakiem, Włodkiem, na Gerlachu. Otóż, podczas wspinaczki Ewie pękły spodnie, ukazując fragmenty bardzo atrakcyjnej, dziewczęcej pupy. Od tego momentu, przypominam sobie, Włodek nalegał bardzo, żebym to ja prowadził przez wszystkie najtrudniejsze odcinki drogi. Niby, że to ja taki dobry byłem w tym wspinaniu. Podejrzewam jednak, że nie chciał by ktoś, poza nim, się w tę pupę wrzepiał. :-)
 
Ewę poznałem już jednak wcześniej w schronisku w Morskim Oku. Pewnego dnia, kiedy deszcz nie pozwalał na wspinanie, szukaliśmy "czwartego do brydża." Zgłosiła się Ewa, wysoka, atrakcyjna blondynka, która utrzymywała, że grała ... Wspólnym Językiem! Wysoko uniesione brwi musiały nadać mojej twarzy wyraz niedowierzania. Kiedy jednak Ewa, po otwarciu przeciwnika i mojej kontrze wywoławczej, gładko wgoliła - z bilansu! - i wygrała końcówkę w starszym kolorze, dotarło do mnie, że ta dziewczyna jest ... niezwykła!
 
Po paru latach nasze drogi się rozeszły. Nie mniej jednak zawsze sprawiało mi radość, gdy docierały do mnie informacje o brydżowych sukcesach Ewy. Rozumiem, że pod światłym przewodnictwem bardzo znakomitego, jak słyszałem, pana Marcina Leśniewskiego, talent Ewy rozkwitł i pozwolił jej osiągnąć prawdziwe nie tylko "wyżyny" ale i "szczyty." Rozumiem dalej, że nie tylko grywa ona przeciwko najlepszym na świecie, ale była też ... reprezentantką Polski!
 
Tym większą radość sprawiło mi, że po wielu latach przerwy, Ewa nie tylko sobie mnie przypomniała, ale nawet namówiła paru przyjaciół, by usiąść do meczu przeciwko Stajni Rajskiego. Jej drużyny nie można nazwać inaczej niż drużyną Gwiazd. Marcin Leśniewski - Arcymistrz Międzynarodowy, wielokrotny mistrz i reprezentant Polski, Mistrz Europy w paru kategoriach, Mistrz Swiata w Teamach Transnacjonalnych! Reprezentantka Polski Ewa Sobolewska! Zdobywca Pucharu Vanderbilda - Bogusław Gierulski!

Obecność tylu Znakomitych Gwiazd musiała być powodem, że już w pierwszym rozdaniu naszego meczu (rezultaty) przystawiłem się za całe 10 impów.
 
 
W rozdaniu tym, przy trzęsących się jeszcze nieco rękach, wybrałem się w obronę niewychodzących 4 pik przeciwników. Bez dwóch za trzysta. Na drugim stole Gwiazdy dodatkowo wygrały 4 karo. So much for the leadership, Mister Rajski!
 
Początek meczu nie był jednak dla Stajni najgorszy. W rozdaniu czwartym
 

po agresywnym wejściu Maćka poszedłem w obronę tym razem wychodzących 4 pik, które nasi wygrali na drugim stole. Całe 4 impy dla Stajni, które tym bardziej cieszą, że ewentualnie nie było ich zbyt wiele.


Rozdanie szóste - http://tinyurl.com/d5oro7b - przyniosło nam kolejne 10 impów straty. Na naszym stole, po moim otwarciu 2 trefl (Precision), 2 karo od Maćka, 2 kier ode mnie, Maciek wrzucił końcówkę 4 pik, której nie można wygrać. Sobolewska-Gierulski wybrali znacznie szczęśliwsze 3 BA, które wygrali. Po ataku 10 karo (walet król i as), Boguś ściągnął sześć pików, a następnie wpuścił Andrzeja karem. Powstała końcówka:


w której Andrzej zamiast damą trefl, odszedł małym treflem (wszystko pewnie przez te nerwy). Boguś zabił podłożonego króla trefl, odszedł treflem i dostał dziewiątą lewę na króla kier.

Pouczające było też rozdanie siódme - http://tinyurl.com/bvho3vq - w którym przyszło mi grać i przegrać jedno pik (1 pik -pas - pas -pas).


Na drugim stole przeciwnicy znaleźli znacznie lepsze 2 karo. 5 impów straty.
 
W ósmym kolejny "grubas" za 10 impów, też niestety dla Gwiazd.
 

Na naszym stole doszło do nieporozumienia licytacyjnego (ożesz te dalsze sekwencje). Po 3 karo (pokaż krótkość), Maciek powinien był powiedzieć trzy kier (singiel kier), a nie trzy pik. W rezultacie, obawiając się też, że może być do oddania lewa w treflach, nie potrafiłem sobie wyobrazić więcej niż 6 BA, a i to wydawało mi się dosyć ambitne. Na drugim stole Sobolewska-Gierulski bez problemu znaleźli 7 pik.

Piękną technicznie rozgrywką popisał się Marcin Leśniewski w rozdaniu dziewiątym, które warto prześledzić co do lewy - http://tinyurl.com/clvc9ce Na obu stołach grany był kontrakt 4 kier, ale tylko Marcin wziął 12 lew, doprowadzając do następującej końcówki:


w której wpuścił Maćka królem kier. Jeśli Maciek odejdzie w pika, to wyrobi lewę pikową. Zdecydował się więc na odejście treflem, pozwalając Marcinowi wziąć na damę. Marcin pewnie powie, że nic w tym rozdaniu nie było specjalnego, że to dla niego chleb powszedni, ale dla nas ... perełka!
 
Ostatnie rozdanie pierwszej połowy należało jednak do Stajni.
 

Na naszyn stole udało nam się z Maćkiem zniechęcić Ewę i Marcina do zagrania 4 kier, które wygrali nasi na drugim stole po ostrej licytacji 1 BA (E) - 4 kier (W). Brawo chłopaki!

To nieco zmniejszyło nasz dystans do Gwiazd, które prowadziły po pierwszej połówce 39:14.

Teraz nastąpiła krótka "cygaret pauza," po czym na mnie i Maćka usiedli Ewa Sobolewska i Bogusław Gierulski. I tu kolejna pokazała się przyjemność. Odkryłem, że jesteśmy z Ewą Sobolewska krajanami ...  z Katowic, o korzeniach w okolicy Oświęcimia. Co nie przeszkadzało jej oczywiście, by dalej profesjonalnie (czytaj bezlitośnie) mnie ogrywać.

Druga połówka przyniosła parę bardzo ciekawych, choć często kończących się remisem, rozdań. Tę większą liczbę remisowych rozdań skłonny byłbym oczywiście interpretować jako oznakę poprawiania się jakości naszej gry, w miarę jak uspakajały się nasze emocje.


W pierwszym rozdaniu drugiej połówki na obu stołach, po podobnej licytacji, grany był kontrakt 4 pik. Obaj rozgrywający, Maciek i Marcin, bez pudła wyjęli graczom W waleta pik, i obaj niestety oddali lewę na drugą damę kier. Teoretycznie większa jest szansa na trzecią damę w impasie niż drugą poza impasem. Z tego by się pokazywało, że Maciek jest PRAWIE tak dobry jak ... Leśniewski!


Bardzo emocjonujące okazało się też rozdanie trzecie drugiej połówki. Po nieco chłopskiej licytacji nagrałem w nim dwanaście lew na bez atu, będąc po drodze nieco skrytykowanym przez Ewę Sobolewską, że za dużo energii i czasu straciłem, by zrobić nadróbkę. Po zakończeniu rozdania wydawało mi się, że będzie ono remisowe. Jednakowóż przyniosło kolejne 10 impów straty!

Na drugim stole Ewa i Marcin, po "naukowej" licytacji (mam nadzieję, że kiedyś wytłumaczą nam, o co w niej chodziło), stanęli w 6 treflach! Po wiście karo, Ewa utrzymała się asem, ściągneła dwa trefle, wykonała udany impas kier, na dobrego kiera pozbyła się przegrywającego kara, następnie wyeliminowała kara i kiery, by doprowadzić do następującej końcówki:


Teraz zagrała małe pik do ósemki, po czym wzięła jeszcze dwa piki (Kazik jest na wpuście). Swojaczek! No, jak się umie tak rozgrywać, to można ostro licytować! Kto by chciał prześledzić całe rozdanie i technikę Ewy, może kliknąć na - http://tinyurl.com/cybdn2h



W rozdaniu czwartym udało nam się trochę odrobić. Nasi w drugim pokoju stanęli w dwóch pikach, które Andrzej wygrał pomimo kontrukładu za ręką. Na naszym stole Ewa i Bogusław nieco się zapędzili, i po wiście Maćka w waleta trefl, przegrali 5 trefl bez trzech! 9 impów dla Stajni.


Bardzo emocjonujące, choć remisowe, okazało się rozdanie piąte. W drugim pokoju Marcin i Ewa, nie nękani przez przeciwników, nie mieli problemu z dojściem do 6 kar. My z Maćkiem musieliśmy się jednak trochę pogimnastykować. 2 kier Maćka sugerowało silną rękę na pikach i młodszym. Moje 4 BA miało, w moim odczuciu, znaczyć - nie chcę grać w piki, ale mam fity w obu młodszych i górę negatu. 5 kier Maćka to musiał być renons, i pytanie czy mam asa trefl. 6 trefl - nie mam. 6 karo - mam piki i kara. Coś w tym rodzaju.



 
Ostatni duży obrót przyszedł w rozdaniu siódmym. U nas po moim otwarciu 1 pik, kontrze Ewy, Maciek powiedział 3 pik, a Bogusław 4 kier! Po tym Ewa Sobolewska nie miała problemu by od razu powiedzieć 6 kier. Na drugim stole poszło jak powyżej. Andrzej argumentował, że nie był pewny jakości koloru partnera i pięć kier pomyślał jako inwit atutowy. Pomino KW10 Kazik jednak inwitu nie przyjął i Gwiazdy zapisały kolejne 13 impów.
 
 
 
Natomiast wrzucił Kazik 6 BA w ostatnim, ósmym rozdaniu, (może dlatego, że już się spieszył? :-)) co pozwoliło nam odrobić 2 impy (na drugim stole zostało wygrane 6 trefl). Oba kontrakty wygrywało się oczywiście tylko dzięki dobremu położeniu asa pik.
 
I tak wygrały Gwiazdy drugą połówkę 23:11, a cały mecz 62:25.
 
No i mógłby teraz, ktoś nieżyczliwy, zapytać się - po co wam to było? Przecież było wiadome, że was obiją! Czy zapomnieliście o Zasadzie Petera? Ta utrzymuje, że podążając za własną ambicją każdy człowiek, wcześniej czy później, osiąga ... poziom niekompetencji! Czy nie wiedzieliście, że Zasada ta stosuje się także do brydża?
 
Rozmawiając z graczami Stajni zaraz po meczu nie miałem jednak wrażenia, żeby byli zdewastowani. W samej istocie współzawodnictwa wydaje się być coś przyjemnego, co sprawia, że wygrana czy porażka stają się rzeczą drugorzędną. Myślę, że metaforycznie najlepiej ujął to Kazik Walewski, kiedy powiedział:
 
"Co prawda (przynieśli nas) na tarczy, ale nie bez (pewnego) honoru!"
 
Niniejszym dziękuję Gwiazdom, że zgodziły się z nami zagrać. Ewa (Harasimowicz) - sprawiłaś mi dużą przyjemność! Myślę, że będę wyrazicielem sentymentu zawodników Stajni, gdy powiem, że jeśli brydżowe losy rzuciły by Was kiedyś do Edmonton, lub Paryża (Maciek) - nasze drzwi są dla Was otwarte. Mamy też nadzieję, że za jakiś czas, jak się trochę podciągniemy, dacie nam okazję do rewanżu.

A z Ewą Sobolewską muszę się umówić na brydża ... w Brzeszczach!

Do następnego! (pr)

 

czwartek, 4 kwietnia 2013

Ja cierpie na bridż

Link do znanego pewnie niektórym skeczu, autorstwa Antoniego Słonimskiego, w wykonaniu Janusza Gajosa, na temat brydża.

Ja cierpie na bridż

(pr)