środa, 22 marca 2017

Brydż po puszce Chemolaku.

2017-03-19

Tym razem do pojedynku ze Stajnią Rajskiego (piotrrr-mathieu, mdhono-wdrodze) stanęła drużyna o mocarnej nazwie ... Gwiazdy Jarypaco! W drużynie tej zagrała bardzo obiecująca para Marcus202-jarypaco, która tak dobrze stawała w swoim debiucie parę tygodni temu, uzupełniona o doświadczonych jolziet-romi1. Z meczu tego chciałbym zaprezentować rozdania nie tyle ciekawe technicznie, co wywołujące najwięcej emocji.

Pomimo obiecującego debiutu, w grze Marka i Jarka zdarzyło się parę nieporozumień, co nie jest takie niezwykłe, gdy gra się razem dopiero po raz drugi w życiu. Na przykład, w rozdaniu:


Jary, będąc świadomym, że partner ma fit, poprzestał na 2BA (podejrzewam, że wystraszył się iż otwarł z taką szmatą). Po wiście małe karo, Marek nie trafił wstawiając damę karo i ewentualnie wywrócił się bez czterech po partii. O dziwo, na drugim stole Kasia także otworzyła 1 pik na czwartym ręku. Przeciwnicy jednak weszli kierami, co wyzwoliło Hawaje z jakichkolwiek myśli o kontrakcie 3BA. Poprzestali na 3 pik, które wygrali. 11 IMP dla Stajni.

Także w następnym rozdaniu dało się zauważyć brak zgrania pomiędzy Markiem i Jarym.


Marek uważał, że kontra na 2 karo pokazywała siłę i zachęcała do dalszej licytacji. Jary przyjął ja za kontrę karną. Maciek 2 karo wygrał bez problemu. Na drugim stole nasi wygrali 3 kier. Kolejne 11 IMP dla Stajni.

Natenczas do boju ruszył Mistrz Mathieu, w następującym rozdaniu:


Na drugim stole z ręką Maćka Jola otworzyła 2 kier (5 kierów plus druga piątka) i obeszły trzy pasy. Maciek na 7 oczkach otworzył 1 pik (?). Moja rekontra pokazała co najmniej 10 PC z fitem pik. Po trzy karo Marka Maciek skoczył na 4 kier (?), wyrypane, co powinno go ostrzec o jakimś kontr-układzie w kierach. Przypuszczam, że Maciek się tym specjalnie nie przejął, jako że sam nie miał nic w tym kolorze! Po 5 karo Marka, pomimo niekorzystnych założeń, Maciek powiedział 5 pik. Przewróciliśmy się bez dwóch za 500 (12 IMP dla Gwiazd).

Powyższa aukcja wywołała we mnie podejrzenie, że Maciek musi już być po drugiej butelce wina, albo co najmniej po puszce Chemolaku. Na szczęście, to drugie się nie potwierdziło. :-)

Po pierwszej połówce, którą Stajnia wygrała z 4 oczek, w drugiej połówce zaczęliśmy bezlitośnie punktować przeciwników. Głównie polegało to na tym, że nasi wygrywali, to co licytowali, a my z Maćkiem obkładaliśmy, to co licytowali Jola i Roman. Na przykład w rozdaniu


obaliliśmy 2 pik bez jednej. Na drugim stole Hawaje, jak najbardziej poprawnie, zatrzymały się w 1BA, które wygrały.

W rozdaniu


Maciek ukrył 5 pików, przez co pozwoliliśmy przeciwnikom grać 3 kier - bez jednej. Na drugim stole Jary i Marek gładko stanęli w 4 pik, które też przegrali bez jednej.

Podobnie bez jednej przegrała Jola 3 kier w następnym rozdaniu:


Na drugim stole Marek z Jarym przegrali bez jednej trzy pik! W tym momencie wygrywaliśmy drugą połówkę z 18 IMP, z czego 8 zwróciliśmy z Maćkiem już niedługo:


Na drugim stole, po tym samym początku, Jary z ręką N zalicytował konserwatywne 3 pik, które się ostało i zostało wygrane. Jak to dobrze jest być czasem Hamulcowym! Maciek zalicytował do mojego drugiego koloru (2 pik we WJ obiecuje młodszą piątkę) - 4 trefl. Oczyma wyobraźni zobaczyłem u niego AK trefl i pomknąłem w 5 trefli. Podejrzewam, że w tym momencie o puszkę Chemolaku podejrzewał mnie Maciek. Niestety przeciwnicy nie mieli problemu, żeby odebrać dwa górne kiery, no i to oni mieli AK trefl. Dobrze chociaż, że to bez kontry się obeszło. 

Losy meczu przeważyło jednak ostatnie rozdanie:


na obu stołach grane było 3 BA z ręki N. Kasia znalazła zabójczy wist 10 kier, po którym rozgrywający przewrócił się bez dwóch. Maciek, szczęśliwie, dostał wist małym treflem. Utrzymał się w ręku - bardzo sprytnie z resztą - asem trefl! Następnie ściągnął asa karo, i oddał lewę na damę karo. Pomimo zrzutek Joli (na asa karo wyrzuciła małego trefla, co według zasad Zrzutki Krakowskiej, sugeruje zagranie w kiera), Romek nie oparł się, żeby zagrać w trefla jeszcze raz, być może widząc, oczyma wyobraźni oczywiście, króla trefl u partnerki.

Dama trefl jednak wzięła lewę. Następnie, ku mojemu największemu zdumieniu, Maciek wziął lewy na ósemkę pik a następnie na waleta pik! Co jest grane? Przecież w Polsce Chemolak przestali już produkować dawno temu! W ten sposób Mistrz Mathieu natrzaskał 10 lew (3 treflowe, 4 karowe, 2 pikowe i asa kier) za smakowite 11 IMP.

W sumie Stajnia wygrała drugą połówkę z 23 impów, a cały mecz z 27. Co za drużyna, co za drużyna!

Do następnego!

(PR)

środa, 15 marca 2017

Z przyrzutu go, z przyrzutu!

Kolejny bardzo zacięty mecz się odbył pomiędzy Stajnią Rajskiego (piotrrr-mathieu, mdhono-wdrodze) a Asami Alcidis (alcidis-Jerzy44, jolziet-marrcha), i to pomimo wstawienia do Asów Konia Trojańskiego w postaci Marka. Niestety Marek zaczął "nieustraszenie," o czym świadczy dopchnięcie szlemika w poniższym rozdaniu.  Smutna czapa!


Na lekkie plusy wyszła Stajnia w następnym rozdaniu:


Chciałbym tu zwrócić uwagę na moją odzywkę 3 trefl, pokazującą skład 4-4-4-1, lub 4-0-4-5 i szukającą uzupełnienia w tym kolorze. Maciek mając A109 w treflach, i widząc, że w kierach nic się nie marnuję, wgolił końcówkę (z wartościami w kierach poprzestałby na 3 pik). 4 pik zostało łatwo wygrane - na drugim stole przeciwnicy poprzestali na 1 pik.

Niestety zaraz potem nastąpiło rozdanie, które zdaje się ilustrować wyższość Wspólnego Języka nad 2/1:


Po otwarciu 1 trefl i forsingu Marka 3 trefl, Jola bez trudności zobaczyła 12 lew, i nie patyczkując się natychmiast zalicytowała szlemika. Na drugim stole Jano otworzył 2BA i Kasia nie znalazła lepszego sposobu sprzedania swojej ręki niż inwit szlemowy 4BA. Nie wiedząc nic o żadnym longerze, domyślam się, Jano nabrał wątpliwości, i spasował. Strata 13 impów. Z czego by się pokazywało, że dobry przyrzut, szczególnie jak się gra z Markiem, nie jest zły!

Po pierwszej połówce Stajnia przegrywała z 8 impów, a w drodze były kolejne straty. W rozdaniu 4-tym, po otwarciu Maćka 1 pik (na drugim stole po podlimitowym 2 karo Wilkosza, przeciwnicy zagrali 2 pik):


znaleźliśmy się z Maćkiem w bardzo ostrym 3BA (na 23 oczkach). Ela napadła K i po przepuszczeniu D kier. Zabiłem, i zagrałem małe pik do króla, który się utrzymał. W tym momencie mam 9 lew, o ile kara dzielą się 3-2. Wydawało mi się, że przed podziałem 4-1, przy braku W109 nie dam rady się zabezpieczyć. Tak jak karty leżą, w widne karty, wygrałbym jednak grając małe karo do króla, a następnie impasując dwa razy 109 karo. Niestety zacząłem od damy karo, i było już, jak to się mówi na Górnym Sląsku, "po ptokach."

W tym momencie, na cztery rozdania przed końcem meczu, Stajnia była do tyłu -18 impów, Widmo porażki zmobilizowało nas jednak. Najpierw Hawaje nagrały końcówkę tam, gdzie przeciwnicy zatrzymali się w częściówce. Rozdanie później Mistrz Mathieu postanowił wziąć sprawy w swoje ręce:


Na drugim stole po tym samym otwarciu 1 pik, N dał kontrę i licytacja zakończyła się na kontrakcie 2 kier granym z ręki S. U nas Maciek spasował, a po mojej kontrze re-open (nie przyszła mi ona łatwo z czterema blotkami pik), wrzucił 3BA. Jerzy zaatakował 9 kier. Kiedy Ela dołożyła waleta, Maciek nie miał problemu, by rozczytać położenie króla kier. Waleta zabił asem, i oddał Eli na króla kier. Teraz Ela zagrała trzy piki od góry, co wyrobiło damę pik. Ponadto Jerzy nie bardzo wiedząc, co trzymać, odrzucił się od waleta karo. W rezultacie Maciek wziął pika, dwa kiery, cztery kara i dwa trefle - 9 lew. Swojaczek!

Kluczowe okazało się jednak następne rozdanie:


Na naszym stole po dwóch pasach, Maciek zalicytował 4 pik, które wygrał bez problemu. Przeciwnicy, po licytacji jak powyżej, stanęli w 6 kier, które nie sposób wygrać. Ja osobiście sympatyzuję z licytacją Joli. Po 1 kier Marka (powinien był raczej powiedzieć 1 karo - 0-6PC), szlemik w kierach wydaje się bardzo prawdopodobny. Tym razem jednak szczęście jej nie dopisało. A do przyrzutów trochę szczęścia jest absolutnie niezbędne!

Tak 13 impów się wróciło, i cały mecz wygrała Stajnia ... jednym oczkiem (1 imp)!

Dobre i to! Do następnego.

(PR)

niedziela, 5 marca 2017

Brydż a Zasady Kahuny


Bardzo ostry mecz się dzisiaj odbył pomiędzy Stajnią Rajskiego (tym razem w składzie piotrrr-alcidis, mathieu-jolziet) a Hawajskimi Kahunami (mdhono-wdrodze, jarypaco-Marcus202). Po pierwszej połówce, przy bardzo wyrównanej grze, Stajnia prowadziła 9-ma punktami. Najwięcej punktów zarobiła dla Stajni Jola odważnie wskakując 4 pik w poniższym rozdaniu:
 
 
Na naszym stole przeciwnicy zatrzymali się w częściówce.
 
Także początek drugiej połówki zdawał się sugerować, że Stajnia spokojnie popłynie do kolejnego zwycięstwa. W rozdaniu:
 
 
Hawaje poszły w dosyć kosztowną obronę popartyjnej końcówki (-800), podczas gdy na drugim stole ich partnerzy wyłożyli się bez jednej na 6 pik. Na tym jednak “frukty się skończyli”, bo rozegrała się, występująca gościnnie w Hawajskich Kahunach, bardzo dobra para jarypaco-Marcus202. Już w rozdaniu 4-tym gładko doszli oni do 4 pik:
 
 
Na naszym stole Jano otworzył z ręką W 2 karo, po czym odbyły się dwa pasy. Pomimo brzydkiego jedenastaka, powinienem był spróbować 3 karo (oba starsze). Nagle dopadły mię jednak wątpliwości – jeśli Kasia trzyma starsze, łacno gotowym się wywrócić za 500. Spasowałem więc. Nie bez wpływu na moją decyzją musiało mieć też rozegranie wczoraj 52 rozdań w regionalnym turnieju. Z Andrzejem Proczkowskim zajęliśmy 4 miejsce na naszej linii, a 7 miejsce ogólnie (40 par). Ten maraton, przy nie najlepszym samopoczuciu, kosztował mnie jednak sporo energii.
 
Już rozdanie później, Jary z Markiem gładko doszli do 6 pik po licytacji:
 
 
Na naszym stole początek był taki sam, tyle że na 4BA Ela odpowiedziała 5 kier (dwie wartości bez damy atu). Oceniając, że szlemik będzie na 50% (będzie zależał od udanego impasu damy pik) poprzestałem na 5 pik. Mam też wątpliwości do odzywki 4 pik, chociaż pojawiła się ona na obu stołach. 2 karo forsuje do dogranej – wydaje się, że z tak mocarnymi pikami, lepsza jest odzywka 3 pik, zostawiająca przestrzeń na ewentualne cue-bidy.
 
Czarę goryczy przepełniło natomiast następujące rozdanie:
 
 
w którym Jary i Marek, stosując Zasady Kahuny:
 
  • IKE – “Świat jest takim, jaki ci się wydaje”
  • KALA – “Nie ma ograniczeń”
  • MAKIA – “Energia płynie tam, gdzie jest świadomość”
  • MANAWA – “Teraz jest momentem mocy”
  • MANA – “Cała moc pochodzi z wewnątrz” oraz
  • PONO – “Efektywność jest miarą prawdy”
łacno wgolili i wygrali 5 karo! Na naszym stole, po tym samym otwarciu i 1 kier Jana, Ela spasowała, a na moją kontrę re-open, z wielkim wahaniem powiedziała 2 karo, i tak to już zostało. W ten sposób Hawaje obiły Stajnię w drugiej połówce na 18 oczek (Mistrz Mathieu sugerował nawet, że “samiście się obili").
 
Mnie na pocieszenie pozostaje Siódma Zasada Kahuny:

  • ALOHA – “Kochać to jest być szczęśliwym z kimś!” 
Pomimo porażki, było bardzo przyjemnie!

Do następnego! PR. 

poniedziałek, 20 lutego 2017

Stajnia Rajskiego vs Tuzy Alcidis

Udało mi się wreszcie ustawić jakiś mecz. Przeciwko Stajni Rajskiego w składzie: Piotr-Maciek, Kasia-Jano (piotrrr-mathieu, wdrodze-mdhono), wystąpiły Tuzy Alcidis w składzie: Ela-Andrzej, Jola-Marek (alcidis-01CAT, jolziet,-Marcus_202), naszpikowane zawodniczkami z poznańskiej trzeciej ligi! Nie dziwne więc, że walka była zażarta.

Już w drugim rozdaniu meczu, "przystawiliśmy się" z Maćkiem (no, umówmy się, Maciek się przystawił) za 10 impów.


Po już nie bardzo szczęśliwym wiście 10 pik, Jola wzięła waletem i zagrała małe kier ... do asa (?), (ostrzeżona przez kontrę Maćka powinna chyba wstawić 9-tkę), a następnie małe kier do Maćkowego waleta. Maciek ma w tym momencie prostą obronę - ściągnąć króla kier, żeby wyeliminować możliwość przebitek w stole, a następnie, w zależności od mojej zrzutki do króla kier, wyjść w trefle albo pika.

Maciek porwał się jednak na nieortodoksyjny wist - zagrał damą karo (???). Podłożonego króla zabiłem asem, i odszedłem w karo. Jola wzięła waletem, przebiła ostatnie karo ostatnim kierem w stole i oddała już potem tylko 2 lewy. Swojaczek!

Przyszło nam odrabiać, co udało się już w następnym rozdaniu, tym razem dzięki perfekcyjnej rozgrywce Maćka.


Na obu stołach grany był kontrakt 4 pik. Po tym samym wiście król trefl, akcja na obu stołach była podobna. Rozgrywający przebijał w ręku i "spędzał" asa pik. Następnie Maciek zagrał małe kier do 10-tki, ewentualnie wyrabiając damę kier, na którą później wyrzucił ze stołu małe karo. Przy chodzącym impasie karo, wysypywało się więc 10 lew. Na drugim stole rozgrywający 01CAT, z bliżej niezrozumiałych powodów, na asa trefl wyrzucił damę kier (???). W rezultacie pomimo chodzącego impasu karo, wziął tylko 9 lew, bo zacięła się 9 karo.

Potem walka była bardzo wyrównana. Na przykład na obu stołach zalicytowano szlemika w poniższym rozdaniu:


Jano nawet naćwiczył nadróbkę, podczas gdy nam się udało ograniczyć Jolę do tylko 12 lew. Po paru zapisach 1-2 impy w jedną lub drugą stronę, pierwsza połówka meczu zakończyła się wynikiem 12:12 imp.

Wygląda na to, że dla Stajni pierwsza połówka była dopiero rozgrzewką, i w drugiej Tuzy odebrały solidne lanie. Graliśmy zarówno lepiej ... na przykład, w rozdaniu:


... po wiście spod asa karo (?), Kasia naćwiczyła 10 lew na 4 kier (po wzięciu na króla karo, wykonała udany impas trefl, na asa trefl pozbyła się ostatniego kara, a następnie grając piki i trefle na obustronne przebitki dopłynęła do 10 lew - Brawo Kasia!). Na naszym stole przeciwnicy zatrzymali się w 2 kier, i po wiście małe kier spod króla (!)(przy dwukolorze u otwierającego, wist w atu jest "klasyczny" i ma na celu zapobieżenie przebitkom), wzięli tylko 8 lew.

... jak i graliśmy szczęśliwie. Na przykład w rozdaniu:


... po wiście małe pik, "trafiłem" że należało przepuścić do waleta, nie mając już potem problemu z realizacją kontraktu. Na drugim stole przeciwnicy stanęli w 3 karo. Podobnie w następnym rozdaniu:


... ostro grające "Hawaje" wygrały 4 pik podczas gdy na naszym stole przeciwnicy zagrali 2 pik.

Techniczna wyższość Stajni zamanifestowała się i w następującym rozdaniu:


Na drugim stole nasi zatrzymali się i wygrali 2 pik (8 lew). Na naszym stole przeciwnicy przegrali 3 pik bez trzech po partii (wzięli tylko 6 lew). Po ataku waletem trefl, Andrzej wziął asem trefl, po czym zagrał małe pik do 9-tki i mojej damy. Połączyłem atu, a gdy Maciek utrzymał się treflem, połączył atu jeszcze raz. W rezultacie rozgrywający nie miał okazji wykorzystać trefli i oddał aż cztery lewy w czerwonych kolorach.

Goryczy dodało też Tuzom ostatnie rozdanie:


Z Maćkiem stanęliśmy w 3BA, które nie da się przegrać, podczas gdy przeciwnicy zatrzymali się w 2 trefl.

W sumie Stajnia wygrała drugą połówkę 44:1, i cały mecz 56:13.

Po meczu Mistrz Mathieu kazał mi przekazać gratulacje dla Hawajów, szczególnie zaś dla Kasi, która obchodziła urodziny, za "bezbłędną grę!" Wszyscy, którzy znają Mistrza Mathieu, wiedzę, że bardziej jest on skory do przygany. Komplement z jego ust - to jest dopiero prezent urodzinowy!

Do następnego. (PR)

czwartek, 2 lutego 2017

Atutowe rozterki przy pełnym bocznym ciągniczku.


Znowu parę ciekawych i pouczających rozdań się odbyło podczas ostatniego kotła (29.1,), z których kilka miało podobny temat - niemożność zejścia ze stołu, aby odebrać ostatnie atu, przy wyrobionym "ciągniczku" w stole. W pojedynku par mikstowych Piotr-Jola, Kasia-Maciek, temu ostatniemu przyszło rozgrywać dosyć ostre 4 kier (lepsze byłoby 3ba z ręki S - po najprawdopodobniejszym wiście małe pik, 9 lew się wysypuje):



Przeciwko 4 kier napadłem piątką pik. Jola wzięła królem, po czym zdarła asa pik. Ten niestety został przebity przez Maćka. Maciek zagrał teraz do asa kier, po czym wykonał nieudany impas damy kier. Sciągnąłem asa karo, ale dziewiątka Joli (umówiliśmy się na wist odmienny) zniechęciła mnie do kontynuowania tego koloru. W tym momencie, wydawałoby się, nie ma sposobu, żeby położyć ten kontrakt. Maciek ma wyraźnie w ręku oba czerwone króle, a w stole dobrych osiem lew w czarnych kolorach. Pytanie jest, jak ma ściągnąć ostatnie atu? wyszedłem więc w ... waleta trefl (!), żeby zmusić Maćka do wzięcia lewy w stole. Jeśli zagra w pika, to weźmie moja 10 kier. Jeśli pociągnie trefle, straci komunikację w tym kolorze. Maciek zdecydował się na pika, wyrzucając karo z ręki. Przebiłem 10 kier, i jeszcze raz odszedłem w trefla. Maciek pozbył się jeszcze jednego kara na pika, ale trzecie trefl Jola przebiła, więc musiał w końcówce oddać jeszcze karo. Smakowite 9 impów.

Z podobnym dylematem co Maciek, ja spotkałem się parę rozdań później:


Rozgrywałem 4 pik. Ela wykonała fatalny dla mnie wist treflem (a mówi się, że powinno się grać w kolor partnera!). Wziąłem asem, i niepotrzebnie zagrałem w kiera (gdyby as był u N, miałem teoretyczną możliwość pozbycia się jedno kara w stole na króla). Niestety asa miała Ela, która powtórzyła trefle (!)(z siedmiu lew treflowych zrobiło się w tym momencie dwie). Teraz zupełnie już bez-koncepcyjnie zagrałem w karo (?) Utrzymał się Maciek, który zagrał naturalnie w pika. Po nieudanym impasie króla pik, ewentualnie wyłożyłem się bez dwóch.

Po rozdaniu Jola zwróciła moją uwagę, że moja jedyna szansa była w zagraniu pod potrójny renons trefl! Przegrałbym wtedy bez jednej. 

Naukową licytacją popisali się Maciek i Ela w następującym rozdaniu:


3BA Eli po transferze 2 karo obiecywało górę otwarcia i jakąś "młodzież" (młodsze kolory). Maciek zwęszył więc możliwość szlemika. Bardzo szybko znaleźli fit treflowy. Po dwukrotnym zagraniu do KD trefl Maciek wygrał szlemika "w cuglach."

Nieco mniej mu się poszczęściło w zdawałoby się podobnej sekwencji z Jolą.


Tym razem atu podzieliło się 5-0, i musiał polec.

Bardzo ostro poczynały sobie Panie z Maćkiem w poniższym rozdaniu, doprowadzając go do lekkiego "pomieszania zmysłów":


Negatywna kontra Joli obiecywała możliwość grania w obu starszych kolorach. Wydaje się, że w tej sytuacji Maciek powinien powiedzieć 4 kier po 4 karo Kasi. Ela bardzo umiejętnie "przedłużyła blok," wywołując u Maćka złudzenie, że to on jest w obronie a nie w ataku. Nawet po kontrze na 5 karo, ze swoim renonsem karo Maciek chyba powinien się zdecydować na 5 kier, które nie sposób przegrać. Cóż, kiedy na tym etapie, stracił on już kompletnie ... zaufanie do kobiet!

Bardzo ciekawe technicznie było też poniższe rozdanie:


Przeciwko 4 pik Kasia wymaszerowała z singlowej damy karo. Jola utrzymała się królem, i wykonała nieudany impas pik. Kasia utrzymała się singlowym królem i odeszła w kiera. Jola zabiła asem (sypie się król kier), po czym wykonała tym razem udany impas damy pik. Przekonawszy się o złym rozkładzie pików, Jola zagrała asa karo i przejęła kolejne karo w stole waletem. Teraz nastąpił kluczowy moment rozdania: Jola zagrała 10 trefl dokładając z ręki małe trefl (?) - żeby wyrobić trefla trzeba koniecznie przejąć 10-tkę waletem lub damą. Na szczęście dla Joli Kasia zabiła 10-tkę królem (?), po czym odeszła ... w trefla (??). Teraz kontraktu nie można już przegrać. Jola zdjęła asa pik, i grając dobre trefle "spędziła" damę pik. Swojaczek!

Zauważcie, że także odejście Kasi, powiedzmy damą kier, nie kładzie rozdania. Szczęśliwie dla Joli, Marek ma w tym momencie trzy trefle. Jola weźmie więc przebitkę kier (zakładamy, że Marek nie przebije damy swojej partnerki), asa pik i trzy trefle. Jedyne, co dawało możliwość położenia kontraktu,  to gdyby Kasia ... powstrzymała się od wzięcia lewy królem trefl! Jola nie dała by już wtedy rady wyrobić trefli bez fatalnego skrótu atutowego.

To byłoby na tyle. Do następnego. 

(PR)


piątek, 27 stycznia 2017

Rozpoznanie walką

2017-01-22

W brydżu, podobnie jak na polu walki, wiele decyzji trzeba podejmować nie mając pewnych informacji o położeniu, siłach i umiejętnościach przeciwnika. Podczas ostatniego kotła parę osób grało ze sobą po raz pierwszy - innymi słowy, "rozpoznawało się w walce," co prowadziło do "roztomaitych" rezultatów.

Już w pierwszym rozdaniu Ela bardzo "podbiła bębenek" licytując ... 7 kier!


Licytacja była "naukowa" i Jano nie miał wielkich problemów z realizacją tego kontraktu. Po wiście karo i utrzymaniu się asem, Jano ściągnął asa kier, a kiedy nie spadła 9 kier, pociągnął damę kier. Bez 9 kier, może się tylko zabezpieczyć przed czwartym waletem kier u S, co w istocie miało miejsce. Jano zaimpasował waleta kier dziesiątką, przebił jedno karo w stole ostatnim kierem, wrócił do ręki treflem, odebrał króla kier (spada walet) i pokazał karty. Wziął ostatecznie trzy lewy w pikach, pięć w kierach (z przebitką karo), asa karo i cztery trefle ... razem 13 lew. 10 impów dla EW.

Natenczas Maciek, który musiał się poczuć urażony, że tak obcesowo z nim postępują, poszedł odrabiać straty i już w następnym rozdaniu wrzucił bardzo ostre 3 BA.


Na oko rozdanie wyglądało na "bezszansie," ale od czego element zaskoczenia. Ela, antycypując AD kier u rozgrywającego, nie wyszła w kiera, ale w karo. Maciek zabił podłożonego waleta, ściągnął króla trefl, odebrał jeszcze dwa górne kara (żeby przeciwnicy nie mieli bezpiecznego odejścia) i wyszedł w pika. Jano zabił królem, i naturalnie otworzył kiery. Maciek przepuścił dwa razy, trzeciego kiera zabił asem, i oddał asa pik. Miał szczęście, że tego asa nie miała Ela. Jano nie miał wyjścia tylko albo zagrać w trefle do impasu w stole, albo dopuścić Maćka do wyrobionych pików. Ostatecznie Maciek wziął 9 lew i odrobił całe 9 impów. Audaces fortuna iuvat!

Następne punkty odrobiliśmy w rozdaniu 4.



Choć licytacja S jest dosyć standardowa (przeskok 3 kier pokazuje 4 dobre kiery i górę 1 BA), nie wszystkie pary znajdowały w tym rozdaniu 4 kier, których nie da się przegrać. I tak odrobiliśmy kolejne 7 impów.

Ciekawe, z punktu widzenia pola walki, rozdanie pojawiło się podczas pojedynku Piotr-Jano i Ela-Radek.


Jak widać z załączonego obrazka, byliśmy gotowi z Janem zatrzymać się w kontrakcie 2 pik. 3 trefl Radka dało mi okazję, żeby jeszcze pokazać czwórkę kier i aspiracje końcówkowe. Jano szybko ocenił, że 4 kier będzie szansowne i pewnie lepsze od 4 pik. W istocie kontraktu nie da się przegrać. Z czego by się pokazywało, że na polu walki, nie mając pełnego rozpoznania sił przeciwnika, ostrożność i gotowość poprzestania "na małym" są bardzo przydatne.

W połowie kotła pojawiło się dość zawodników, żeby ustawić mecz, w którym starły się Stajnia Rajskiego (Piotr-Ela, Kasia-Jano) i Tuzy Jolziet (Jola-Marek, Radek-Jary). Mecz wysoko (plus 29 imp) wygrała Stajnia, głównie dzięki dwóm rozdaniom:


W rozdaniu 4 poprzestaliśmy z Elą na 3 trefl, i zdumiało nas, gdy rozdanie to przyniosło 12 impów zysku. Co też mogło się wydarzyć na drugim stole? Okazało się, że Jola i Marek byli bardziej ambitni, i stanęli w 3BA z ręki S. Po wiście karo, Marek zabił królem, po czym wykonał nieudany impas trefl. W rezultacie nasi wzięli lewę treflową, pięć karowych i pięć pikowych - 3BA bez siedmiu!

Z czego by się pokazywało, że na polu walki często dochodzi do rzezi, kiedy jedna ze stron nie ma opanowanych podstaw "sztuki wojennej." W naszym wypadku, przy dziewięciu kartach w kolorze i braku damy, sztuka brydżowa zaleca granie z góry. Gdyby Marek zagrał z góry, wziąłby 7 trefli, dwa kiery i karo - 10 lew, i to by oznaczało 10 impów dla jego drużyny.

Podobne dynamiki dały się zauważyć w rozdaniu następnym:


Na naszym stole, Ela otworzyła 1 pik, i po moim 2 kier, powiedziała 4 pik (nie widzę szans na szlemika), co zakończyło licytację. Po otwarciu Joli 4 pik, Marek nie "strzymał" ze swoim czternastakiem i poszedł w szlemiki. Niestety Kasia miała łatwy wist, AK karo, i kontrakt się wysypał. I na polu walki, hurra optymizm, nie poparty chłodną oceną sytuacji, prowadzi często do porażki.

Z innych rozdań kotła zwróciło jeszcze moją uwagę następujące rozdanie:


Jano grał 1BA po wiście blotką trefl. Z jakiegoś powodu nie przepuścił on tego wistu do waleta, tylko zabił asem i zagrał w trefla jeszcze raz (?). Utrzymałem się damą i "popadłem w karpiele," jak pisał kiedyś Korwin-Mikke. Jeśli celem Jana było zabełtać mi w głowie, to prawie że mu się to udało. Zagrałem waleta kier, dama, król i as. Jano oddał mi wtedy 10 kier. Odszedłem "bezpiecznie" (nie ryzykując utraty lewy) w kiera. Jano zdjął oba kiery, utrzymując się w stole (zachował, sukienny fum, czwórkę kier!) i zagrał w pika do króla, który się utrzymał. Teraz Jano oddał mi lewę na damę pik. Przekonało mnie to, że nie ma 10 tref. Zagrałem więc małe trefl. Radek wziął 10-tką i zagrał małe karo. Utrzymałem się damą, ściągnąłem damę trefl. Radek wziął potem jeszcze dwa asy i tak Jano przegrał ten kontrakt bez dwóch. Nonszalancja na polu walki nie popłaca!

Ostatnie rozdanie, które chciałbym pokazać to wykorzystanie Splintera jak poniżej:


Zgodnie z Konwencją Splinter, 4 trefl obiecywało krótkość trefl, 4-kartowy fit kierowy, i 10-12PC. Ponieważ krótkość trefl trafiła u Joli do wartości (KD), poprzestała ona, jak najbardziej słusznie, na 4 kier. Gdyby te KD były w innych kolorach, szlemik byłby bardzo opłacalną możliwością. Przez analogię można by utrzymywać, że kawaleria mojej partnerki (KD trefl) była ustawiona naprzeciwko mojego pola minowego. To nie jest sytuacja, w której rzuca się do ataku.

To by było na tyle tych alegorii brydżowo-militarnych. Do następnego.

(PR)


niedziela, 15 stycznia 2017

Ożesz to francuskie wińsko!

2017-01-15

Co za kocioł to był, co za kocioł! Nie zaczęło się dla mnie dobrze, gdy już w pierwszym rozdaniu ...


... mój partner z szóstym gołym dupkiem kier nie tylko wskoczył na wysokość czterech, ale po moich 5 trefl, mając trzecią damę w treflach, jeszcze raz powtórzył ten kolor! Aukcja ta wzbudziła we mnie podejrzenie, że mój partner jest już conajmniej po jednej butelce francuskiego wina. Niestety, kiedy się gra w Internecie, trudno to zweryfikować. I tak zamiast czapowych 5 trefl, 5 kier przegraliśmy bez dwóch. Po rozdaniu Maciek utrzymywał, że jak chciałem grać 5 trefl, to mogłem to sobie od razu zgłosić. Teoretycznie tak, ale do wyobrażenia są też inne kontrakty, jak np. 4 pik, jeśli partner miałby longera w tym kolorze.

Zaraz w następnym rozdaniu ...



... grając, chyba na odbić, Maciek wyrypał 4 kier po akcji jak powyżej. Ela nie miała kłopotu z realizacją tego kontraktu, i tak po dwóch rozdaniach byliśmy 17 impów do tyłu. Co gorsza, pojawiło się we mnie podejrzenie, że partner jest nie po jednej, ale już po dwóch butelkach jakiegoś francuskiego sikacza. Na szczęście (eli by mu się wyrównał poziom alkoholu we krwi), od tego momentu Maciek zaczął grać jak z nut, i jakimś cudem na plus 1 ten pojedynek wyciągnęliśmy.

Bardzo dobrze, podobnie jak w poprzednim tygodniu, stawała Elżbieta (alcidis). Bardzo dobrze pracował też na jej sukces Jary. W rozdaniu ...


... po licytacji sugerującej nadwyżkowy kontrakt, Jary dał bardzo pasywny wist blotką trefl. To dało czas Jasiowi, żeby wyrobić piki. Bardziej naturalny po tej sekwencji wydaje się wist kier Jary musiałby jednak znaleźć wist 10 kier (inaczej kiery się blokują)! Wtedy byłoby o czym pisać.

Także w rozdaniu ...


... Jary wykazał się pewną uprzejmością wobec dam, pałując czapowe 5 trefl (wychodzi nawet 6, ale trzeba by umieć to znaleźć). Ciężko pracował tego dnia na swoje -47 impów z 18 rozdań.

Kasia też nie miała najlepszego dnia. W rozdaniu ...


... po próbie szlemikowej, Kasia rozgrywała 5 pik po wiście 9 trefl. Kasia zdecydowała się przepuścić do waleta. Ela wzięła królem i zagrała w karo. Problem z przepuszczeniem do waleta trefl jest taki, że uciekło jedno z tylko dwóch dojść do stołu, co właściwie już uniemożliwiło rozegranie pików na podwójny impas. Kasia ciągle mogła wygrać. Przeszła na stół królem kier, na figurę trefl wyrzuciła tylko jedno karo (konieczne było wyrzucenie obu blotek karo), a następnie zagrała 9 pik. Ela włożyła waleta, co pozwoliło Kasi oddać tylko jednego pika. Niestety nie było już jak wejść w stół, by pozbyć się kolejnego kara. W rezultacie Kasia padła bez jednej.

Kocioł ten był też świadkiem debiutu, w naszej grupce brydżowej, Joli (jolziet). Nader udany z resztą. Jola nawet miała szansę zamienić się z Elą miejscami, na prowadzeniu, gdyby nie to, że przyszły poniższe rozdania:


Cztery pik z rypą, po wiście as karo, i odejście treflem, odbyło się ostatecznie bez dwóch. Po rozdaniu, pomiędzy Janem i Jolą wywiązała się dyskusja. Ela argumentowała, nie bez kozery, że po 2 karo ode mnie, Jano powinien był powiedzieć 2 kier, co zakończyło by się kontraktem 4 kier, który nie sposób przegrać. Jano coś tam mętnie tłumaczył (niestety nie pamiętam już jego rationale). Moje pieniądze są na Joli (no może nie w dosłownym sensie). Jak mnie onegdaj pouczał Mistrz Mathieu, kiedy masz szansę uzgodnić starszy kolor partnera, powtarzanie własnego starszego koloru nie ma sensu, i wiąże się z ryzykiem.

Podobnie w poniższym rozdaniu Joli zabrakło łutu szczęścia:


Po wiście as trefl (od Joli spadła dama), zmieniłem wist, z czego jestem dumny (!), na 10 pik. Jola utrzymała się damą, i popełniła błąd, ściągając asa pik. Król się niestety nie wysypał. Teraz zagrała trzy kara od góry, które wszystkie przepuściłem (!). Teraz Jola bardzo ładnie wyszła królem kier. Ela zabiła asem, ale nie mogła połączyć atu. W rezultacie Joli udało się przebić jednego kiera. To jednak było za mało, żeby wygrać kontrakt (oddała ostatecznie dwa kiery, króla pik i asa trefl). Wygląda na to, że gdyby Jola zagrała małego kiera przed ściągnięciem asa pik, kontraktu nie można byłoby już położyć.

Ale może się mylę? Od tego francuskiego wina, i mnie się w głowie coś tarmosi.

(PR)