sobota, 23 marca 2013

Z niejawnego posiedzenia Komisji Rewizyjno-Dyscyplinarnej.

Zwrócono też uwagę Komisji Rewizyjnej (KR), że jakoby pod koniec pierwszego z meczów doszło do gorszącej wymiany zdań pomiędzy zawodnikami Maciek i Jary. W związku z powyższym KR, po posiedzeniu niejawnym, chciałaby stwierdzić co następuje:

Sprawy takowe nie podlegają mandatowi KR, i powinny być kierowane do Komisji Dyscyplinarnej (KD).

Zawodnik Pyjter, w oparciu w doświadczenia z zawodnikiem Maćkiem sprzed wielu lat, zawsze postrzegał go jako człowieka “nadzwyczaj spokojnego,” o ile nawet nie “człowieka-duszę.”

W opinii zawodnika Pyjtra, nie ulega wątpliwości, że zawodnik Maciek jest najlepszym graczem w naszym kółku, który na ogół z niezwykłą, wręcz anielską, cierpliwością znosi nieprzebraną “ignorancję brydżową” innych graczy.

Według obserwacji zawodnika Pyjtra zawodnik Maciek tylko sporadycznie, i to najczęściej dopiero po drugiej butelce wina (która, zauważmy obiektywnie, nie tylko nie obniża jakości jego gry, ale także zdolności dostrzegania błędów przeciwników i partnera!), nie może już dłużej “strzimać” i coś tam sobie bluźnie, co wiadomo może się przydarzyć każdemu (kto nigdy tak nie zgrzeszył, niech pierwszy rzuci kartami).

Zawodnik Pyjter wyraża głębokie przekonanie, że w wypadku takiego wydarzenia, wszyscy gracze La Ligi (franty kute na cztery nogi, które z nie jednego pieca chleb jadły na cały świecie) są na tyle silni, by:

incydent zlekceważyć
zareagować z poczuciem humoru
komunikować się asertywnie, a nie agresywnie.

I niech św. Piatnik będzie z Wami wszystkimi. Pyjter.

Drogi Maćku,
jesteśmy wszyscy w tym brydżowym biznesie jakiś czas, żeby rozumieć że:

każdemu się zdarzy “przystawić chorobę” od czasu do czasu
każdemu zdarzy się “wyjść z nerw”

Ja osobiście bardzo sobie cenię Twoje uczestnictwo w naszym małym kółku, bo dostrzegasz rzeczy (pomyłki), których ja nie widzę. To pozwala mi poprawiać jakość własnej gry. Ciekawe są też Twoje obserwacje na temat psychologii grania w brydża. Do Twojej Klasyfikacji dodałbym jeszcze jedną obserwację: czasem ludzie grają w brydża, bo to pozwala im wyzbyć się nagromadzonej wewnątrz agresji. Co z resztą nie powinno Cię zdziwić – o ile pamiętasz nasz pobyt w Sławie Śląskiej przed laty, we mnie, i w moim partnerze Richacie, było tyle agresji, że jak przestały nam wystarczać pyskówki przy stoliku, to pobiliśmy się ... fizycznie!

Co do postępowania przed Komisją Dyscyplinarną, proponuję, żeby się wypowiedzieli inni zainteresowani (poszkodowani?), w szczególności zaś zawodnicy Marrcha i Jarypaco.

Za Przew. ad hoc KD, zawodnik Pyjter.