poniedziałek, 15 kwietnia 2013

Stajnia Rajskiego kontra Gwiazdy Harasimowicz czyli Zasada Petera stosuje się też do brydża.

 

Stajnia Rajskiego kontra Gwiazdy Harasimowicz 25:62.

2013-04-14.
 
Z Ewą Harasimowicz znaliśmy się bardzo dobrze przed wielu laty. W czasach kiedy nie tylko umysły były bystre, ale i ciała prężne, wspinaliśmy się razem w Tatrach. Szczególnie utkwiła mi w pamięci piątkowa droga, którą zrobiliśmy z Ewą, i jej wtedy chłopakiem, Włodkiem, na Gerlachu. Otóż, podczas wspinaczki Ewie pękły spodnie, ukazując fragmenty bardzo atrakcyjnej, dziewczęcej pupy. Od tego momentu, przypominam sobie, Włodek nalegał bardzo, żebym to ja prowadził przez wszystkie najtrudniejsze odcinki drogi. Niby, że to ja taki dobry byłem w tym wspinaniu. Podejrzewam jednak, że nie chciał by ktoś, poza nim, się w tę pupę wrzepiał. :-)
 
Ewę poznałem już jednak wcześniej w schronisku w Morskim Oku. Pewnego dnia, kiedy deszcz nie pozwalał na wspinanie, szukaliśmy "czwartego do brydża." Zgłosiła się Ewa, wysoka, atrakcyjna blondynka, która utrzymywała, że grała ... Wspólnym Językiem! Wysoko uniesione brwi musiały nadać mojej twarzy wyraz niedowierzania. Kiedy jednak Ewa, po otwarciu przeciwnika i mojej kontrze wywoławczej, gładko wgoliła - z bilansu! - i wygrała końcówkę w starszym kolorze, dotarło do mnie, że ta dziewczyna jest ... niezwykła!
 
Po paru latach nasze drogi się rozeszły. Nie mniej jednak zawsze sprawiało mi radość, gdy docierały do mnie informacje o brydżowych sukcesach Ewy. Rozumiem, że pod światłym przewodnictwem bardzo znakomitego, jak słyszałem, pana Marcina Leśniewskiego, talent Ewy rozkwitł i pozwolił jej osiągnąć prawdziwe nie tylko "wyżyny" ale i "szczyty." Rozumiem dalej, że nie tylko grywa ona przeciwko najlepszym na świecie, ale była też ... reprezentantką Polski!
 
Tym większą radość sprawiło mi, że po wielu latach przerwy, Ewa nie tylko sobie mnie przypomniała, ale nawet namówiła paru przyjaciół, by usiąść do meczu przeciwko Stajni Rajskiego. Jej drużyny nie można nazwać inaczej niż drużyną Gwiazd. Marcin Leśniewski - Arcymistrz Międzynarodowy, wielokrotny mistrz i reprezentant Polski, Mistrz Europy w paru kategoriach, Mistrz Swiata w Teamach Transnacjonalnych! Reprezentantka Polski Ewa Sobolewska! Zdobywca Pucharu Vanderbilda - Bogusław Gierulski!

Obecność tylu Znakomitych Gwiazd musiała być powodem, że już w pierwszym rozdaniu naszego meczu (rezultaty) przystawiłem się za całe 10 impów.
 
 
W rozdaniu tym, przy trzęsących się jeszcze nieco rękach, wybrałem się w obronę niewychodzących 4 pik przeciwników. Bez dwóch za trzysta. Na drugim stole Gwiazdy dodatkowo wygrały 4 karo. So much for the leadership, Mister Rajski!
 
Początek meczu nie był jednak dla Stajni najgorszy. W rozdaniu czwartym
 

po agresywnym wejściu Maćka poszedłem w obronę tym razem wychodzących 4 pik, które nasi wygrali na drugim stole. Całe 4 impy dla Stajni, które tym bardziej cieszą, że ewentualnie nie było ich zbyt wiele.


Rozdanie szóste - http://tinyurl.com/d5oro7b - przyniosło nam kolejne 10 impów straty. Na naszym stole, po moim otwarciu 2 trefl (Precision), 2 karo od Maćka, 2 kier ode mnie, Maciek wrzucił końcówkę 4 pik, której nie można wygrać. Sobolewska-Gierulski wybrali znacznie szczęśliwsze 3 BA, które wygrali. Po ataku 10 karo (walet król i as), Boguś ściągnął sześć pików, a następnie wpuścił Andrzeja karem. Powstała końcówka:


w której Andrzej zamiast damą trefl, odszedł małym treflem (wszystko pewnie przez te nerwy). Boguś zabił podłożonego króla trefl, odszedł treflem i dostał dziewiątą lewę na króla kier.

Pouczające było też rozdanie siódme - http://tinyurl.com/bvho3vq - w którym przyszło mi grać i przegrać jedno pik (1 pik -pas - pas -pas).


Na drugim stole przeciwnicy znaleźli znacznie lepsze 2 karo. 5 impów straty.
 
W ósmym kolejny "grubas" za 10 impów, też niestety dla Gwiazd.
 

Na naszym stole doszło do nieporozumienia licytacyjnego (ożesz te dalsze sekwencje). Po 3 karo (pokaż krótkość), Maciek powinien był powiedzieć trzy kier (singiel kier), a nie trzy pik. W rezultacie, obawiając się też, że może być do oddania lewa w treflach, nie potrafiłem sobie wyobrazić więcej niż 6 BA, a i to wydawało mi się dosyć ambitne. Na drugim stole Sobolewska-Gierulski bez problemu znaleźli 7 pik.

Piękną technicznie rozgrywką popisał się Marcin Leśniewski w rozdaniu dziewiątym, które warto prześledzić co do lewy - http://tinyurl.com/clvc9ce Na obu stołach grany był kontrakt 4 kier, ale tylko Marcin wziął 12 lew, doprowadzając do następującej końcówki:


w której wpuścił Maćka królem kier. Jeśli Maciek odejdzie w pika, to wyrobi lewę pikową. Zdecydował się więc na odejście treflem, pozwalając Marcinowi wziąć na damę. Marcin pewnie powie, że nic w tym rozdaniu nie było specjalnego, że to dla niego chleb powszedni, ale dla nas ... perełka!
 
Ostatnie rozdanie pierwszej połowy należało jednak do Stajni.
 

Na naszyn stole udało nam się z Maćkiem zniechęcić Ewę i Marcina do zagrania 4 kier, które wygrali nasi na drugim stole po ostrej licytacji 1 BA (E) - 4 kier (W). Brawo chłopaki!

To nieco zmniejszyło nasz dystans do Gwiazd, które prowadziły po pierwszej połówce 39:14.

Teraz nastąpiła krótka "cygaret pauza," po czym na mnie i Maćka usiedli Ewa Sobolewska i Bogusław Gierulski. I tu kolejna pokazała się przyjemność. Odkryłem, że jesteśmy z Ewą Sobolewska krajanami ...  z Katowic, o korzeniach w okolicy Oświęcimia. Co nie przeszkadzało jej oczywiście, by dalej profesjonalnie (czytaj bezlitośnie) mnie ogrywać.

Druga połówka przyniosła parę bardzo ciekawych, choć często kończących się remisem, rozdań. Tę większą liczbę remisowych rozdań skłonny byłbym oczywiście interpretować jako oznakę poprawiania się jakości naszej gry, w miarę jak uspakajały się nasze emocje.


W pierwszym rozdaniu drugiej połówki na obu stołach, po podobnej licytacji, grany był kontrakt 4 pik. Obaj rozgrywający, Maciek i Marcin, bez pudła wyjęli graczom W waleta pik, i obaj niestety oddali lewę na drugą damę kier. Teoretycznie większa jest szansa na trzecią damę w impasie niż drugą poza impasem. Z tego by się pokazywało, że Maciek jest PRAWIE tak dobry jak ... Leśniewski!


Bardzo emocjonujące okazało się też rozdanie trzecie drugiej połówki. Po nieco chłopskiej licytacji nagrałem w nim dwanaście lew na bez atu, będąc po drodze nieco skrytykowanym przez Ewę Sobolewską, że za dużo energii i czasu straciłem, by zrobić nadróbkę. Po zakończeniu rozdania wydawało mi się, że będzie ono remisowe. Jednakowóż przyniosło kolejne 10 impów straty!

Na drugim stole Ewa i Marcin, po "naukowej" licytacji (mam nadzieję, że kiedyś wytłumaczą nam, o co w niej chodziło), stanęli w 6 treflach! Po wiście karo, Ewa utrzymała się asem, ściągneła dwa trefle, wykonała udany impas kier, na dobrego kiera pozbyła się przegrywającego kara, następnie wyeliminowała kara i kiery, by doprowadzić do następującej końcówki:


Teraz zagrała małe pik do ósemki, po czym wzięła jeszcze dwa piki (Kazik jest na wpuście). Swojaczek! No, jak się umie tak rozgrywać, to można ostro licytować! Kto by chciał prześledzić całe rozdanie i technikę Ewy, może kliknąć na - http://tinyurl.com/cybdn2h



W rozdaniu czwartym udało nam się trochę odrobić. Nasi w drugim pokoju stanęli w dwóch pikach, które Andrzej wygrał pomimo kontrukładu za ręką. Na naszym stole Ewa i Bogusław nieco się zapędzili, i po wiście Maćka w waleta trefl, przegrali 5 trefl bez trzech! 9 impów dla Stajni.


Bardzo emocjonujące, choć remisowe, okazało się rozdanie piąte. W drugim pokoju Marcin i Ewa, nie nękani przez przeciwników, nie mieli problemu z dojściem do 6 kar. My z Maćkiem musieliśmy się jednak trochę pogimnastykować. 2 kier Maćka sugerowało silną rękę na pikach i młodszym. Moje 4 BA miało, w moim odczuciu, znaczyć - nie chcę grać w piki, ale mam fity w obu młodszych i górę negatu. 5 kier Maćka to musiał być renons, i pytanie czy mam asa trefl. 6 trefl - nie mam. 6 karo - mam piki i kara. Coś w tym rodzaju.



 
Ostatni duży obrót przyszedł w rozdaniu siódmym. U nas po moim otwarciu 1 pik, kontrze Ewy, Maciek powiedział 3 pik, a Bogusław 4 kier! Po tym Ewa Sobolewska nie miała problemu by od razu powiedzieć 6 kier. Na drugim stole poszło jak powyżej. Andrzej argumentował, że nie był pewny jakości koloru partnera i pięć kier pomyślał jako inwit atutowy. Pomino KW10 Kazik jednak inwitu nie przyjął i Gwiazdy zapisały kolejne 13 impów.
 
 
 
Natomiast wrzucił Kazik 6 BA w ostatnim, ósmym rozdaniu, (może dlatego, że już się spieszył? :-)) co pozwoliło nam odrobić 2 impy (na drugim stole zostało wygrane 6 trefl). Oba kontrakty wygrywało się oczywiście tylko dzięki dobremu położeniu asa pik.
 
I tak wygrały Gwiazdy drugą połówkę 23:11, a cały mecz 62:25.
 
No i mógłby teraz, ktoś nieżyczliwy, zapytać się - po co wam to było? Przecież było wiadome, że was obiją! Czy zapomnieliście o Zasadzie Petera? Ta utrzymuje, że podążając za własną ambicją każdy człowiek, wcześniej czy później, osiąga ... poziom niekompetencji! Czy nie wiedzieliście, że Zasada ta stosuje się także do brydża?
 
Rozmawiając z graczami Stajni zaraz po meczu nie miałem jednak wrażenia, żeby byli zdewastowani. W samej istocie współzawodnictwa wydaje się być coś przyjemnego, co sprawia, że wygrana czy porażka stają się rzeczą drugorzędną. Myślę, że metaforycznie najlepiej ujął to Kazik Walewski, kiedy powiedział:
 
"Co prawda (przynieśli nas) na tarczy, ale nie bez (pewnego) honoru!"
 
Niniejszym dziękuję Gwiazdom, że zgodziły się z nami zagrać. Ewa (Harasimowicz) - sprawiłaś mi dużą przyjemność! Myślę, że będę wyrazicielem sentymentu zawodników Stajni, gdy powiem, że jeśli brydżowe losy rzuciły by Was kiedyś do Edmonton, lub Paryża (Maciek) - nasze drzwi są dla Was otwarte. Mamy też nadzieję, że za jakiś czas, jak się trochę podciągniemy, dacie nam okazję do rewanżu.

A z Ewą Sobolewską muszę się umówić na brydża ... w Brzeszczach!

Do następnego! (pr)