sobota, 23 marca 2013

Nie ma świętego brydżowego bez przeszłości, ani grzesznika brydżowego bez przyszłości!

9 Kwiecień 2012

Ze Wielkanocne Jaja byli, to nie ulega dwóch zdań. Nie wszyscy jednak mogą się skarżyć. Na ten przykład zawodnik Marek WYGRAŁ swój kolejny kocioł. Najpierw do spółki ze mną ograł Maćka i Acika z 23 imp, by chwilę później z Maćkiem ograć Acika i Jana z 30 imp. (!) Dzięki tym przewagom Marek ze skorygowanym wynikiem –207 imp opuścił ostatnie miejsce w Klasyfikacji Ligowej, zastąpiony na tym niechlubnym stanowisku przez Acika. Tak trzymać Marek!

Nie bez znaczenie dla dobrego wyniku Marka było rozdanie: http://tinyurl.com/74ybjnp, w którym trzymałem 21 PC do otwarcia Marka 1 kier.



Spróbowałem 2 trefl, i po 2 kier Marka (dół otwarcia), z singlem w jego kolorze zapodałem 6BA. Maciek napadł 9-tką do mojej korony trefl. Mam po cztery lewy w czarnych kolorach i dwa asy, to razem 10 lew. Przydałyby się jeszcze dwie. Wydaje się, że największa szansa jest w kolorze karowym, gdzie trzymam AD98. Przeszedłem więc do stołu królem pik, i zagrałem małe karo do ósemki, która się utrzymała (!). Co jest grane? Wygląda na to, że Maciek nie ma ani 10 ani waleta karo, bo na pewno wziąłby ostatnią lewę. Może mieć jednak, łobuz, króla. Wchodzę więc do stołu pikiem jeszcze raz, i znowu gram karo. Tu zawodnik Acik mógł mi nieco skomplikować życie przez włożenie 10-tki. Nie skorzystał jednak z tej sposobności, i moją dziewiątkę Maciek z najwyższym niesmakiem musiał już pobić królem. Trzy lewy karowe to było to, co mi było potrzebne do 12 lew. Zasłużone 11 imp. Gdyby Acik włożył 10-tkę, musiałbym się ratować impasem kier, który też stał.

Prawdziwe jaja zaczęły się jednak dopiero, kiedy do boju stanęły pary nie mające ze sobą najlepszej “chemii,” czyli Acik-Jano naparzali się z Markiem i Maćkiem. W pierwszych dwóch rozdaniach tego pełnego napięcia pojedynku wynik był w okolicy remisu. W trzecim jednakowóż, po otwarciu partnera 1 karo, Maciek starym swoim zwyczajem zagolił nieco naciągniętą “firmówkę” (3BA), którą wygrał po “filigranowej rozgrywca” na pseudo-przymusie wpustkowym. Zawodnik Acik słusznie pokajał się po rozdaniu. Przy nieco bardziej uważnej obronie obłożył by ten kontrakt, a tak smakowite 11 imp poszło do przeciwnika.

Prawdziwe pandemonium nastąpiło jednak dopiero w następnym rozdaniu. Po otwarciu Jana 1 trefl, i wejściu Maćka 2 kier, zawodnik Acik, z 5-5 na młodzieży i 5 PC, zapodał 5 trefl (???), najprawdopodobniej w iluzorycznym przekonaniu, że otwarcie partnera mówiło coś o treflach. (Naturalnie iluzję tego typu należałoby przypisać stanowi “nieustannego wielkanocnego nasycenia pokarmowego” zawodnika Acika, które w odróżnieniu od nasycenia alkoholowego, nie przydaje umysłowi lotności.) Wydaje się, że najlepszą odzywką w kartą Acika była kontra negatywna. Po najbardziej prawdopodobnej odzywce partnera 2 pik, 3 trefl Acika sprzedałoby mniej więcej taką rękę, jaką miał. Powróćmy jednak do “realu.” Odzywka 5 trefl Acika została skwapliwie skontrowana przez Marka. Wydaje się, że trzymając 6-5 na starszych, z renonsem trefl, i biorąc pod uwagę skomplikowane dynamiki psychologiczne, jakie historycznie miały miejsce w ich poprzednich rozgrywkach, zawodnik Jano mógł spróbować znieść skontrowane 5 trefl w 5 pik. Przy niekorzystnych podziałach i ten kontrakt by się przewrócił, ale może nie za 1700, i 17 imp straty. Ironii dodaje jeszcze fakt, że Jano z renonsem trefl musiał rozgrywać to 5 trefl (i zdemoralizowany nie grał tego optymalnie)!

I tak rekordowy wynik Ligi 17 imp, i 28 imp w dwóch rozdaniach (nie tak dawno jeszcze Richat się skarżył, że tyle przegrał w czterech rozdaniach), stał się faktem!

Nastąpiła więc, jak zaznaczyłem wcześniej, zmiana w ariergardzie. Wydaje się, że pustynia Kyzył Kum nic tu nie poradzi, Aciku. Tu się trzeba modlić do św. Piatnika od odwrócenie niefartu! A i weź pod uwagę, że ja rozpocząłem rozgrywki ligowe od ostatniego miejsca (!). W kartach jak to w życiu wszystko jest możliwe. Nie ma świętego brydżowego bez przeszłości, ani grzesznika brydżowego bez przyszłości!

(pr)