niedziela, 15 stycznia 2017

Ożesz to francuskie wińsko!

2017-01-15

Co za kocioł to był, co za kocioł! Nie zaczęło się dla mnie dobrze, gdy już w pierwszym rozdaniu ...


... mój partner z szóstym gołym dupkiem kier nie tylko wskoczył na wysokość czterech, ale po moich 5 trefl, mając trzecią damę w treflach, jeszcze raz powtórzył ten kolor! Aukcja ta wzbudziła we mnie podejrzenie, że mój partner jest już conajmniej po jednej butelce francuskiego wina. Niestety, kiedy się gra w Internecie, trudno to zweryfikować. I tak zamiast czapowych 5 trefl, 5 kier przegraliśmy bez dwóch. Po rozdaniu Maciek utrzymywał, że jak chciałem grać 5 trefl, to mogłem to sobie od razu zgłosić. Teoretycznie tak, ale do wyobrażenia są też inne kontrakty, jak np. 4 pik, jeśli partner miałby longera w tym kolorze.

Zaraz w następnym rozdaniu ...



... grając, chyba na odbić, Maciek wyrypał 4 kier po akcji jak powyżej. Ela nie miała kłopotu z realizacją tego kontraktu, i tak po dwóch rozdaniach byliśmy 17 impów do tyłu. Co gorsza, pojawiło się we mnie podejrzenie, że partner jest nie po jednej, ale już po dwóch butelkach jakiegoś francuskiego sikacza. Na szczęście (eli by mu się wyrównał poziom alkoholu we krwi), od tego momentu Maciek zaczął grać jak z nut, i jakimś cudem na plus 1 ten pojedynek wyciągnęliśmy.

Bardzo dobrze, podobnie jak w poprzednim tygodniu, stawała Elżbieta (alcidis). Bardzo dobrze pracował też na jej sukces Jary. W rozdaniu ...


... po licytacji sugerującej nadwyżkowy kontrakt, Jary dał bardzo pasywny wist blotką trefl. To dało czas Jasiowi, żeby wyrobić piki. Bardziej naturalny po tej sekwencji wydaje się wist kier Jary musiałby jednak znaleźć wist 10 kier (inaczej kiery się blokują)! Wtedy byłoby o czym pisać.

Także w rozdaniu ...


... Jary wykazał się pewną uprzejmością wobec dam, pałując czapowe 5 trefl (wychodzi nawet 6, ale trzeba by umieć to znaleźć). Ciężko pracował tego dnia na swoje -47 impów z 18 rozdań.

Kasia też nie miała najlepszego dnia. W rozdaniu ...


... po próbie szlemikowej, Kasia rozgrywała 5 pik po wiście 9 trefl. Kasia zdecydowała się przepuścić do waleta. Ela wzięła królem i zagrała w karo. Problem z przepuszczeniem do waleta trefl jest taki, że uciekło jedno z tylko dwóch dojść do stołu, co właściwie już uniemożliwiło rozegranie pików na podwójny impas. Kasia ciągle mogła wygrać. Przeszła na stół królem kier, na figurę trefl wyrzuciła tylko jedno karo (konieczne było wyrzucenie obu blotek karo), a następnie zagrała 9 pik. Ela włożyła waleta, co pozwoliło Kasi oddać tylko jednego pika. Niestety nie było już jak wejść w stół, by pozbyć się kolejnego kara. W rezultacie Kasia padła bez jednej.

Kocioł ten był też świadkiem debiutu, w naszej grupce brydżowej, Joli (jolziet). Nader udany z resztą. Jola nawet miała szansę zamienić się z Elą miejscami, na prowadzeniu, gdyby nie to, że przyszły poniższe rozdania:


Cztery pik z rypą, po wiście as karo, i odejście treflem, odbyło się ostatecznie bez dwóch. Po rozdaniu, pomiędzy Janem i Jolą wywiązała się dyskusja. Ela argumentowała, nie bez kozery, że po 2 karo ode mnie, Jano powinien był powiedzieć 2 kier, co zakończyło by się kontraktem 4 kier, który nie sposób przegrać. Jano coś tam mętnie tłumaczył (niestety nie pamiętam już jego rationale). Moje pieniądze są na Joli (no może nie w dosłownym sensie). Jak mnie onegdaj pouczał Mistrz Mathieu, kiedy masz szansę uzgodnić starszy kolor partnera, powtarzanie własnego starszego koloru nie ma sensu, i wiąże się z ryzykiem.

Podobnie w poniższym rozdaniu Joli zabrakło łutu szczęścia:


Po wiście as trefl (od Joli spadła dama), zmieniłem wist, z czego jestem dumny (!), na 10 pik. Jola utrzymała się damą, i popełniła błąd, ściągając asa pik. Król się niestety nie wysypał. Teraz zagrała trzy kara od góry, które wszystkie przepuściłem (!). Teraz Jola bardzo ładnie wyszła królem kier. Ela zabiła asem, ale nie mogła połączyć atu. W rezultacie Joli udało się przebić jednego kiera. To jednak było za mało, żeby wygrać kontrakt (oddała ostatecznie dwa kiery, króla pik i asa trefl). Wygląda na to, że gdyby Jola zagrała małego kiera przed ściągnięciem asa pik, kontraktu nie można byłoby już położyć.

Ale może się mylę? Od tego francuskiego wina, i mnie się w głowie coś tarmosi.

(PR)